4:00 Pobudka.
Pada, ale nawet się nie zastanawiam, czy niekorzystna pogoda skłon majstra do zrezygnowania z dniówki. Wiem, że nie.
4:35 Wyjście do pracy.
4:55-19:20 Na budowie.
Myślałem, że po sobotnim obiedzie pan K. nabrał trochę cieplejszych uczuć do inwestora. Baryłka chwalił majstrowe murowanie („Szybko to pan robił, że aż miło było popatrzeć”) i wykonanie więźby dachowej („Bardzo porządna robota. Widać że pan się na tym zna i lubi.”). Niestety kilka komplementów nie przeważyło szali z urazami i od rana majster jedzie równo po inwestorze i gównianej budowie, nakręcając się w swojej niechęci.
Jeśli chodzi o część zasadniczą – kończymy wylewanie posadzek. Do śniadania w garażu, później w pomieszczeniu gospodarczym. Po południu krótkie chwile zacieranie są przeplatane czekaniem, aż beton zacznie wiązać. Przed fajrantem jestem jeszcze świadkiem targów majstra z Baryłką co do ostatecznego rozliczenia.
19:30 W domu.
Babce z nerwów ciśnienie się podniosło do 219/132. Dzwoniłem i uprzedzałem, że przyjdę później, ale niewiele to dało. Odetchnęła dopiero po moim powrocie.
– To praca, czy ciężkie roboty w karnej kolonii? Trzynaście godzin! – bulwersowała się – Majster już chyba w ogóle zdurniał na tle pracowania!
A później zamiast pozwolić wnukowi na spokojny odpoczynek przy komputerze po szybkiej obiadokolacji, zagoniła mnie do ubijania masła!
21:30 Kąpiel.
22:00 Chwila w sieci. Ale nie mam siły nawet na przeczytanie blogowych komentarzy.
22:30 Łóżko.
Posts Tagged ‘masło’
Dzień sześćdziesiąty trzeci (poniedziałek)
Posted in Z pamiętnika robola, Łatka, tagged babka, Baryłka, budowa na skraju miasta, majster, masło, nerwy, pan K., posadzka on 11 czerwca 2012| 16 Komentarzy »

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

