Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Lech Jęczmyk’

Rano dotarła do mnie wreszcie przesyłka z Merlina. W środku tradycyjnie mieszanka:

  • Trzy tomy Mariana Brandysa (promocyjna cena książek wydawnictwa MG skusiła mnie do złożenia zamówienia) kupione z myślą o gwiazdce. Choć nie wykluczone, że dam je ojcu już w listopadzie na urodziny.
  • Obowiązkowa porcja komiksu w postaci sierpniowego numeru „Fantasy Komiks” (tom 12) i albumu przygód Kajtka i Koka („Profesor Kosmosik”, wydanie drugie, poprawione).
  • Szczypta fantastyki, czyli drugi tom felietonów Lecha Jęczmyka. Mam nadzieję, ze lektura nie zneicheci mnie zbyt mocno do autora (część tekstów była publikowana we Frondzie).
  • Zamówienie zdominowała literacka gejowszczyzna. Oprócz „Pluszowych bestii” Zorana Krušvara i „Siedmiu szklanek” forumowiczki z Gejowa szarpnąłem się na „Porozmawiaj ze mną” Eduardo Mendicutti’ego i „Teatr Hrabiego Erosa” Eliseo Alberto de Diego. Przy pierwszym tytule zachętą była dobra recenzja, przy drugim – wzmianka na facebokowej tablicy Żurawieckiego.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Przy dzisiejszej rocznicy chciałem się pobulwersować trochę naszym (ale nie moim) prezydentem Kwaśniewskim i przypomnianymi przez niego w Wieluniu słowami Józef Beck: „W życiu państw i narodów jest tylko jedna rzecz bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Ale nie, daruję sobie. Jeszcze by się kto poczuł urażony moimi opiniami na temat pana K. i tego, co mógłby mu zrobić piesek. Na dokładkę nie jestem w stanie ogarnąć tak abstrakcyjnych pojęć jak „honor narodu”. Rozumiem jedynie, że traktowanie polskich obywateli chcących się dostać do USA jak kryminalistów nie narusza tego w najmniejszym stopniu. Nasz wiernopoddańczy stosunek względem Wielkiego Brata zza Oceanu też nie stoi w najmniejszej kolizji z honorem narodowy.

Po południu wybrałem się na krótką przechadzkę po mieście. Przy okazji kupiłem nowy numer Filmu z dołączonym tomem rozmów z hiszpańskim reżyserem Pedro Almodovarem. I szarpnąłem się na „Kocią kołyskę” Vonneguta z serii Gazety Wyborczej. Dobra, tu się przyznam – coś mi się pokiełbasiło i pomyliłem powieść z „Rzeźnią numer 5” , ale w sumie nie stało się nic strasznego. W ”Kociej kołysce” Vonnegut też jest w najwyższej formie, a i nazwisko tłumacza (Lech Jęczmyk) stanowi niezłą zachętę do włączenia tytułu do własnej biblioteczki.

+

Babka zapowiedziała powrót na najbliższą niedzielę.
– Wrócę sama bezpośrednim autobusem przez Reszel, nie musisz po mnie przyjeżdżać – stwierdziła
– I bardzo dobrze. Przynajmniej nie nawiezie babcia żadnych tobołów. – skomentowałem zgryźliwie.
Bo zdarzało się – gdy odwoził babkę własnym samochodem jeden z synów jej przyjaciółki – że targała ze Szczytna… wielką torbę jabłek, ulubionych antonówek. Albo cała worek jakichś ciuchów.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij