IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Tyle mam na napisanie dzisiejszej notki. Trochę przymało. Mógłbym zacząć: „Nie mam żadnych głębszych przemyśleń, więc podzielę się zwykłymi wydarzeniami z dzisiejszego dnia”. Tylko problem w tym, że ja nigdy nie mam „głębszych przemyśleń :P Ot żyję sobie beztrosko z dnia na dzień nie zaprzątając… Tu by pasowało wstawić: „swojej ślicznej główki”, ale już takiego kitu nikomu wciskał nie będę :)
Że Net przegrał z telewizorem¹, znów uciekam się (wzorem mi Sojuz) do cytatu z literatury pięknej.
Jednak zdecydowanie wolę, gdy o seksie pisze Jeremi Przybora :)
Książę Maurycy na łące popod lasem spotkał Jagusię, wiejskie, dorodne dziewczę²:
I chwyciwszy w rączki burkę, co opodal leżała, burkę obszerną, ojcowską widać, załopotała nią nad moją głową i śmiejąc się śmiechem jurnym, rubasznym, przykryła nią nas oboje. Ciemno mi się zrobiło w oczach i gorąco… ale gorąco nie od burki, jeno od ciała młodego, bujnego, jędrnego upojnej bliskości. Runąłem jak długi pod jego słodkim, lubym ciężarem, nie broniąc się dłoniom biegłym, co z portek mnie i gatek, z koszuli i podkoszulka, z muszki mię i kołnierzyka wprawnie wyłuskały. Dopiero gdym goły się poczuł, zerwałem się – lękiem i wstydem chłopczyńskim, prawiczym zdjęty – i rzuciłem się do ucieczki. Ale też zaraz, w burkę i spodnie zaplątany, co na butach wysokich nie ściągniętych zwisały, znowu runąłem, zadkiem boleśnie na oset trafiając. Ale wnet ostu nie czuję, w płomieniach stając leżący, co się nimi od jej ognistych dotyków zająłem, od ust i piersi, od ud i brzucha, jako i ja goluteńkich. To tak, to siak, to wspak i owak, siędy , owędy, tam i z powrotem, tam i z powrotem… I nagle… Och! Och!… jakbym w otchłań rozkoszną zapadał, jakbym w głębię, praglebę żyzną korzeniem wrastał… Och! och!
_____
¹ Zaraz spadam oglądać „Fanatyka” (The Believer, 2001), a później będę miał „Tańcząc w ciemnościach”.
² Jeremi Przybora, Uwiedziony.



