Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Duch Czasu’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jest jakoś… dziwnie. Zostałem całkowicie wytrącony z normalnego rytmu dnia. Czyżby to wpływ codziennych wizyty w szpitalu? Bratowa ma jakieś problemy z niestabilnym ciśnieniem, więc lekarze nadal nie chcą wypuścić jej do domu. A ja od poniedziałku dzień w dzień zaglądam do niej by sprawdzić, czy wszystko jest OK, czy czegoś nie potrzebuje. Można by pomyśleć – wzorowy szwagier. Tyle, że moje wizyty wypływają z jakiegoś dziwacznego połączenia braku asertywności¹ z poczuciem obowiązku.

________
¹ Ależ ja nie znoszę tego słowa!

Jeszcze dwa dni :)

DODATEK LITERACKI
(tylko dla dorosłych)

Yolanda powitała Boba wściekłym makijażem wokół rozlanych sutek swych piersi, a futerko ufarbowała na kolor bahama yellow, z dwiema czarnymi kropkami u podstawy trójkąta, co wyglądało jak lisia morda w jamie stulonych ud – Crane nie mógł się tylko zdecydować, czy bardziej pasowałby tu vulpes vulpes, lis pospolity, o pionowych, wrednych źrenicach ócz; czy też może, ze względu na otoczenie, lis pustynny, fennecus zerda, i tak nie istniejący. (…)

Obok niej, na rozłożonej macie, leżała z zamkniętymi oczami jedna z owych myszowatych pizdul w swej najbardziej klasycznej odmianie. Strzegł jej muskularny Latynos z wystającym brzuchem i z przyrodzeniem tak imponującej długości, że gdy stał, to jego koniec – cienki i spłaszczony – obijał mu się o kolana. Jakby na przekór temu i dając wyraz, iż tak naprawdę cierpi jednak na kompleks małego członka, narząd swój – w celu optycznego jego powiększenia – pomalował w biało-czarne poprzeczne pasy, co nadało prąciu wygląd pałki regulującego ruch pod Łukiem Triumfalnym francuskiego policjanta. Napletek tej armaty pomiędzy skałkówkami był wytatuowany na stale i wyobrażał sobą głowę węża, i to nie serpentes, ale ophidia, bo się najbardziej ze słowem ohyda kojarzył.

Crane począł się intensywnie zastanawiać, czy to lisy polują na węże, czy też gady łuskoskóre na foksy (…).

Mirosław P. Jabłoński, Duch Czasu

+

Zamówiłem dziś w Merlinie powieść Żurawieckiego. Oraz „Zanim zapadnie noc” Reinaldo Arenasa. A na dokładkę „Nic nie mogło być inaczej. Listy Oskara Wilde’a”. Dobór lektury całkiem jednoznaczny :)

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Crane unikał jak ognia noszenia obcisłych spodni. Po pierwsze, by zamaskować asymetrię swej budowy – w związku z czym lubił także luźne bluzy, swetry i koszule nad miarę; a po drugie, chodząc w ciasnych portkach miał wrażenie, że ich krok wbija mu jądra do kanałów, którymi zeszły do moszny w stosownym po temu okresie niemowlęctwa, a jakimi – jak to gdzieś przeczytał – usuwa się je podczas sekcji zwłok. Na to ostatnie Crane nie miał najmniejszej ochoty.

Mirosław P. Jabłoński, Duch Czasu

+

Po południu wrócił z Niemiec mój brat. Wykończony i niewyspany po dwudziestu godzinach podróży, ale nie było mowy o żadnym dłuższym odpoczynku. Szybki obiad i od razu zaprowadziłem go do szpitala, żeby mógł wreszcie poznać swoją córkę.

Jeszcze cztery dni :)

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij