Przy porządkowaniu szuflad (czynię miejsce na makulaturę) znajduję płyty, o posiadaniu których kompletnie zapomniałem. Niekiedy mam wręcz wrażenie, że widzę je po raz pierwszy w życiu. Jakieś Bachy, koncerty Vivaldiego, Kurt Weill… Wieczorem, porządkując pudła z kuchni, słucham złotych przebojów Steni Kozłowskiej (pokłosie znajomości z Robertusem; ciekawe, co się z nim teraz dzieje, od lat nie mamy już żadnego kontaktu). O posiadaniu tej płyty akurat pamiętałem, tyle, że nie miałem pojęcia, gdzie jest zapchana (w tej kategorii znalezisk najbardziej mnie ucieszyło trafienie na Bajki-Grajki z Porą na Telesfora). A po kolacji odpalam „Operę za trzy groszy” z Milvą i Ute Lemper. Że o tej płycie nie pamiętałem, to już w ogóle nie pojmuję. Przecież moja płytoteka to pewnie nie będzie nawet 1/20 tego, co ma Czartogromski. W wydaniach kupnych to jeszcze mniej („nielegalna kultura” smakuje bardziej?). Powinienem spokojnie ogarniać, co mam. A widać, że nie ogarniam.
Posts Tagged ‘Die Dreigroschenoper’
Dzień dwa tysiące sto trzydziesty dziewiąty (czwartek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, Się słucha, tagged Bajki-Grajki Pora na Telesfora, CD, Czartogromski, Die Dreigroschenoper, Kurt Weill, legalna kultura, Milva, odsyłacz, Opera za trzy grosze, porządki, reklama, Robertus, Stenia Kozłowska, szafka, szuflady, tsundoku, Ute Lemper on 23 stycznia 2020| 28 Komentarzy »



