Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘asertywność’

Gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie było coś do ustawienia we właściwy sposób, i Paszczak wychodził z siebie, żeby uprzytomnić innym, jak powinni żyć.
„Zupełnie jakby nie chcieli, żeby im było dobrze – martwił się.”

Tove Jansson, Dolina Muminków w listopadzie

Rozmowa z majstrem była krótka, przez próg.
Na propozycje szybkiej przejażdżki do Ż. celem odszukania klientów chętnych do skorzystania wiosną z naszych usług, odpowiedziałem krótkim, zdecydowanym „Nie”.
Po przemyśleniu dochodzę do wniosku, że nie ma to niestety nic wspólnego z rozwojem mojej asertywności. Zadziałała tu, niejako automatycznie, zwykła niechęć do kłamstwa. Gdyby majster nie zaczął pytania od ‚Może chciałbyś…” jak nic miałbym dziwny wyjazd i spieprzoną sobotę. Choć nie wykluczone, że dzień i tak będę miał w plecy. Pan K. – który najwidoczniej się nudzi – może zechcieć nawiedzić mnie przy powrocie do miasta, by zrelacjonować rezultaty swojej wyprawy.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Majster wczoraj nie telefonował, ale na wszelki wypadek nastawiłem budzik na 6:30. Tyle, że gdy przyszło co do czego zignorowałem dzwonienie. „Wstanę o 7, jak tylko zegar zacznie wybijać godzinę…” Jasne.

O ósmej nadal tkwiłem w łóżku. I o dziewiątej, gdy ktoś natarczywie zaczął dobijać się do drzwi na dole.

Wygrzebałem się z pościeli i ledwo przytomny powlokłem do domofonu (babka wybrała się do lekarza, więc nikt nie mógł mnie wyręczyć).

    – Tak? – rzuciłem pytająco do słuchawki.

    – Jesteś ubrany? – z drugiej strony doleciał mnie głos majstra.

    – Tak. [pidżama to też ubranie. Chińczycy – czytałem – często nawet po ulicach chodzą w pidżamach]

    – To jedziesz ze mną na budowę? Dzisiaj będą kopać.

    – Dzisiaj? Nie. Za bardzo nie mam czasu.

    – Aha, no to zostań. – i majster odłożył słuchawkę nim zdążyłem się wdać w jakiekolwiek wyjaśnienia.

Łatwo poszło, chociaż przez dobrą chwile czułem się dziwnie z tym moim „Nie”. Dopiero po przyjeździe rodziców przestałem sobie zaprzątać tym głowę. Ale wieczorem zadzwoniłem do majstra…

Jutro do roboty muszę wstać na siódmą.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Zaczęło się od stwierdzenia oczywistego faktu – dla większości ludzi ważniejsze są bezpośrednie, osobiste kontakty w realu, niż jakieś netowe pogaduszki, wirtualne znajomości. To tylko ze mnie taki nietypowy dziwak, odmieniec, któremu starczy do szczęścia pogawędka za pomocą internetowego komunikatora.

W ciągu dnia walczyłem (między innymi za pomocą wzmożonej aktywności na HP Gejowa) z niewielkim dołkiem i dawałem się we znaki znajomym. Aż teraz mam lekkie wyrzuty sumienia. Zdaję sobie sprawę z faktu, że często jestem koszmarnie uciążliwy i trudno ze mną wytrzymać. Sorry panowie. Będę próbował na przyszłość bardziej się kontrolować.

Hmmm… A może zaczęło się od wspominek babki z czwartkowego wyjścia na imieniny do znajomej? Z tego, co to jedna pani drugiej pani, czyli od powtarzania plotek na mój temat? Bo inna sytuacja, jeśli sam o sobie mówię, że jestem – za przeproszeniem (uczciwszy damskie wrażliwe uszy. Choć w tym przypadku raczej o oczach powinno się napisać) – do dupy, a zupełnie inna, gdy mówi tak o mnie ktoś obcy. Ha! A babka tak mnie ciągnęła na ten babski bal! „Pani Marysi będzie przykro. Obejrzysz mieszkanie [imieniny połączone były z parapetówką] posiedzisz godzinkę i pójdziesz sobie.” A przecież wiem, co babom chodziło po głowie – oprócz emerytek miały być na tej imprezie jakieś dwie panienki, takie w sam raz dla mnie. Dlatego dałem zdecydowany odpór.

Nie ważne w sumie, bo po południu… Naprawdę niewiele mi trzeba żeby się zdołować i jeszcze mniej, żeby wyjść na prostą. Jeden telefon. Albo kilka miłych słów w mailu: „…Wiesz, jak z Tobą zaczynam rozmawiać, to tracę poczucie czasu, tak mi się dobrze gada…” i jest OK.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij