Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Apolonia’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Przez moment miałem nadzieje, że uda mi się wybrać na koncert. Byłoby kilka pieczeni na jednym ogniu – Sting na żywo, spotkanie z Xenonem, może z Enlilem… Niestety – ktoś miał pecha i nie zdobył wejściówek, ktoś inny nie pomyślał, że mógłby zdobyć i mnie zaprosić. Trudno. Posłucham transmisji w TV.
Chyba wpadłem w jakiś ciąg niedosypiania. Dzień w dzień goście nie dają mi rano dłużej poleżeć w łóżku. Dziś przed dziesiątą pojawiła się sąsiadka ze swoją siostrą. W poniedziałek, po 40 latach mieszkania w naszym bloku, wyprowadziła się do syna na drugi koniec Kętrzyna. Babci trudno przeboleć ten fakt, bo to ostatnia sąsiadka, z którą utrzymywała bliższe kontakty. W każdym razie pani S. przyszła się pożegnać. Przyniosła ciastka, flaszkę półsłodkiego sikacza…
Najpierw było: „Chodź pomóc otworzyć butelkę” – bo panie nie mogły wyciągnąć korka.
Za chwilę babka postawiła kieliszek i dla mnie.
Moje nieśmiałe: „Jeszcze nie jadłem śniadania.” zostało zbagatelizowane.
    – Mężczyźni mogą pić od samego rana, nawet na czczo. Im to nie szkodzi. – stwierdziła pani S.
    – Nieładnie, żebyś z nami nie wypił – dorzuciła babka. 
Uległem. Znowu zabrakło mi asertywności (czy wspominałem już, że nie cierpię tego słowa?).

    

Read Full Post »

I

– Która to godzina? – pyta babka wyglądając przez okno (wypatruje koleżanki, która właśnie od nas wyszła) – Jeszcze daleko chyba…
– Co daleko?
– Teleexpress. Jeszcze trzeciej nie ma?
– Dopiero druga.
– To idę do Polci popatrzeć…
– Jak babcia chce.
Rozumiem. Przesiedziała dwie godziny z panią AD. Nawet wypiły po kieliszku wina przy dzisiejszym święcie i zjadły po kawałku makowca. Panie pogadały sobie, poplotkowały („Ja nie plotkuję! Mówię najprawdziwszą prawdę” rzuciłaby zapewne babka w tym miejscu)… a teraz babka rozochocona (spragniona towarzystwa) poleciała opowiedzieć o wszystkim sąsiadce z piętra.

2020.01.22; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce.
Pierwotnie w tytule „0328. Całkowicie zwyczajnie o niczym”. Arch.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Miałem wziąć dzień wolnego (zalecenie Palnika), ale jakoś czuję się zobowiązany wrzucić chociaż kilka słow.
Zaczęło się z samego rana, nawet nie zdążyłem napocząć śniadania…

Babka: To może dziś pójdziesz po ten agrest?

Ja (zajęty rozmową via GG z Palnikiem): Ale na pewno nie teraz.

Babka: Nie odchodzisz w ogóle od tego komputera. Jeden już od komputera przez okno wyskoczył. Siedział, siedział i… Sąsiadka opowiadała.

Ja: Słucha babcia takich bajek.

Babka: Oślepniesz jeszcze i wtedy dopiero będzie bieda. Żony nie masz… I kto cię będzie na spacery prowadzał?

Nie zareagowałem. Zaparzyłem kawę, zrobiłem kanapkę i wróciłem przed monitor.

Babka: Nie słuchasz ani mnie, ani mamy.

Ja (lekko zniecierpliwiony i poirytowany): A co chodzi?

Babka: Mama mówiła, żebyś nie jadł przy komputerze, a jesz.

Ja: I niby co się przez to stanie

Babka: Jeden człowiek jadł i widocznie coś mu się stało.

Przed pierwszą poddałem się (no dobrze – Palnik miał jakąś sprawę do załatwienia i znikł z GG) i żeby udobruchać babcię wziąłem wiaderko i podreptałem (ok. 2 km) na ogród sąsiadki po ten agrest. Szok. Działka dokładnie zarośnięta zielskiem, pokrzywy miejscami prawie większe niż ja. Agrest… szkoda słów. Sąsiadka dwa tygodnie temu mówiła „Idźcie rwać, już dobry” a ja dziś znajduję owoce twarde i zielone – na dżem dobre, ale do zjedzenia w żadnym wypadku, w ogóle nie dojrzałe. Ale skoro przeszedłem już taki kawał nie chciałem wracać z pustymi rękami. Narwałem tej kwaśnej zieleniny. Jutro będę miał zajęcie – szypułkowanie (tak to się nazywa?), mycie i kto wie, czy nie gotowanie dżemu. Jeśli znów zjawi się jakaś znajoma babki najpewniej tak.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij