W trakcie Płytomanii gotuję ziemniaki na środowy obiad (zaplanowałem kopytka), a po opłaceniu części rachunków za mieszkanie przeglądam pocztę, sfrustrowany niemożnością przeczytania ciekawych artykułów w Tygodniku Powszechnym, których tytuły i wstępy sugerują wiele interesujących i wartościowych treści. Mógłbym się na przykład dowiedzieć, dlaczego warto pisać książki, jeśli się nawet pisać nie potrafi, czym bym niewątpliwie podbudował swoją osłabłą potrzebę¹ blogowania. Dla równowagi w Wyborczej nic mi się nie chce czytać, a tam mógłbym wszystko, bo mam wykupioną prenumeratę.
_____
¹ Czy może bardziej wiarę w jakikolwiek sens tego blogowania w coraz mocniej gówniejącym Internecie (to też z nieprzeczytanego artykułu w Tygodniku, enshittification czyli gównowacenie).




Ja nie mam takiej potrzeby a zupełnym przypadkiem dałam się wkręcić i będę w książce. Ale to temat nie na teraz