Po dziewiątym odcinku „U Pana Boga w Królowym Moście” zwątpiłem, że dam radę dotrwać przy serialu do końca. Opowieść z epizodu na epizod robi się coraz bardziej słabe.
8 lutego 2026 Autor: Hebius
Po dziewiątym odcinku „U Pana Boga w Królowym Moście” zwątpiłem, że dam radę dotrwać przy serialu do końca. Opowieść z epizodu na epizod robi się coraz bardziej słabe.
Polecam strzałkowanie, wtedy jest b. strawne, ale…
No właśnie. Oglądasz to w TV. Kto jeszcze na to badziewie patrzy…
Jedyne, co można oglądać na przewijaniu, to porno.
Darek, bez przesady. Dobrze wiesz, że powstaje multum gniotów, które zasadniczo się nie nadają, ale by się o tym przekonać lepiej jest na początku trochę postrzałkować, by się dowiedzieć, wcześniej niż później, czy warto w ogóle przy tym siedzieć.
Co do pornioli, to chyba zgubiłeś istotę ich przekazu. Serio, jak dochodzisz na jakiejś scenie to zaczynasz strzałkować?
A wracając do filmów, to ostatnio pisałeś o filmie powódź z 1998. Dość sporo tego filmu przestrzałkowałem, bez utraty treści.
To tylko tobie się wydaje, że nic nie straciłeś przewijając jakieś sceny „Powodzi”. Ja nie wiem, co by tam można było wykasować żeby film stał się krótszy i lepszy. Tzn. można bez jakiejś większej straty w życiu w ogóle tego filmu nie obejrzeć, bo to czyste kino nastawione na rozrywkę. Ale jeśli nie zależy ci na rozrywce, to po co w ogóle to oglądasz?
Zachowałem się trochę jak małpa. Chciałem spr. Twój gust i włączyłem. Przewijałem przeważnie sceny pogoni, pościgów, przemieszczania się, bowiem to tylko wydłużacze czasu antenowego.
Wykasowana scena pościgu/ucieczki na łodziach dla treści samego filmu nic nie robi. Ważne jest na końcu tej sceny, czy ktoś uciekł, czy dogonił i co w związku z tym.
Do sprawdzenia mojego gustu wystarczyło przejrzenie fotosów z filmu. A właściwie nawet i to było zbędne, bo chyba pisałem kiedyś, że lubię Christiana Slatera od kiedy zobaczyłem jego nagie pośladki w „Imieniu róży” (The Name Of The Rose, 1986).
Ale się spracowałeś nad tym wpisem! Musiałeś mdleć ze zmęczenia wpisując ostatnie literki! 😉 Skoro przetrwałeś aż dziewięć odcinków, to żal przerywać taka serię. Może się jeszcze rozkręci 😉
Cóż… miałem tylko pięć minut na napisanie i opublikowanie tego tekstu. Gdybym siadł do blotki normalnie, pewnie byłaby dłuższa i inna. A ten serial już się nie rozkręci, nie ma na to czasu, bo zaraz koniec, całość ma dwanaście odcinków.
Czemu tylko pięć minut? Stał ktoś nad Tobą z karabinem? Nawet jeśli zbliżała się północ to i tak można publikować ze wsteczną datą… 🙄
Baltazar się domagał nowej blotki przed północą. Żeby realnie się pojawiła, a nie dzięki technicznym sztuczkom.
Zakładam, że w związku z tym, po północy siadłeś już do skrobania poniedziałku, by on się mógł ukazać w pn. jeszcze przed północą.
Czyli w pn. napiszesz o zaległych sprawach z nd. z dopiskiem – w nd. byłem tu i tu, zrobiłem to i to, i jeszcze się zastanowiłem nad tym i owamtym.
Da się? Da się!
Tak, mógłbym tak pisać, ale wyrobiłem sobie inne nawyki i blogowy zwyczaj.
Tak, zgadza się, ja napierałem.
I wyjątkowo uległem twojej namolności. Podkreślam: wyjątkowo.
Potwierdzam.
Może w wersji kinowej to było bardziej strawne, ale już nie sprawdzę.
Bo tak to już jest jak coś nam się uda, to mamy tendencje, żeby to spieprzyć.
Patrz „Kogel Mogel”
A teraz może jeszcze i „Ranczo”
Tak, bez wątpienia. Usiłujemy cały czas powtarzać pierwsze sukcesy, a niestety mało kiedy to się udaje.