A to jest takie ładne w warstwie tekstowej, że po prostu nie mogłem się nie podzielić:
Wstawszy pasterz bardzo rano,
wyszedł z budy, wlazł na siano,
bo go czczyca zdejmowała,
jaka przedtem nie bywała.
Normalnie jakbym widział pobudkę Stanlya, tyle że chłopak sobie jeszcze dodatkowo kawę parzy do papierosa.
Wstawszy pasterz bardzo rano (Adam Strug, Monodia Polska)
Wstawszy pasterz bardzo rano,
wyszedł z budy, wlazł na siano,
bo go czczyca zdejmowała,
jaka przedtem nie bywała.Czeka długo, czeka mało,
co się w polu będzie działo:
Strach go zewsząd obejmuje,
bo śpiewanie z nieba czuje.Porwawszy się poszedł w pole,
szukając tam w onym dole,
skąd się światło dobywało,
jakie przedtem nie bywało.A tak sobie przechadzając,
z podziwieniem rozmyślając,
pojrzy w górę, aż Anieli
pod niebiosy są weseli.Pokój w ziemi ogłaszają,
chwalę Bogu powtarzają:
że zbawienie oglądało
pożądane, wszelkie ciało.Wraca prędko z tej doliny
i od bydła do drużyny,
chcąc oznajmić, co się stało,
po północy nim świtało.Usłyszy ich z Aniołami
krzycząc w polu pod niebami:
bieżał do nich już weselszy,
Ażeście tu najmilejsiBraciszkowie moi mili,
nie miałem ci takiej chwili,
jaka się tej nocy stała,
z czego ziemia radość brała.Panna Syna cudownego
porodziła niebieskiego.
Róża piękna i lilija
Zbawiciela nam powiła.Dziś pasterze wykrzykują,
piękne głosy nam wydają,
grają w dudki i multanki,
drudzy czynią wywijanki.Na kolanach osieł z wołem
klęczy nad nim, a my kołem
i z muzyką i z pieśniami,
z Aniołami, z pastuszkamiUderzamy czołem śmiele,
w człowieczym go widząc ciele,
żeby przyjął nas do siebie,
a po śmierci stawił w niebie.



