Przed siedemnastą wychodzę do zamku na dodatkowy wykład Akademii. Zaproszona z Fromborka historyczka opowiada o najpopularniejszych motywach przedstawienia śmierci od średniowiecza do wieku XVIII, zaczynając od iluminacji ilustrujących opowieść o spotkaniu trzech żywych mężczyzn i trzech umarłych, przez taniec śmierci, po jej triumf. Przy ostatnim zatrzymuje się na dłużej, bo mamy teraz na wystawie ładny obraz z takim motywem¹.

Prelekcja jest ciekawa. Na sali znów widzę sporo pań. Emerytki z uniwersytetu trzeciego wieku chyba włączyły muzealne wykłady do planu swoich zajęć, bo w poprzednich latach nie bywały w muzeum tak licznie.
___________
¹ Zdjęcie jest słabej jakości, więc dopowiem, że mamy tu w centrum Śmierć szyjącą do ludzi z łuku i wykańczającą wszystkich, jak popadnie, bez względu na pochodzenie i zasługi. W lewym dolnym rogu Czas niszczy wszelkie wytwory rąk ludzkich. A w sielskiej scenerii na górze podobnej eksterminacji jak ludzie poddawane są zwierzęta.




Komu jak komu, ale emerytkom akurat temat śmierci jest szczególnie bliski, więc nie ma co sie dziwić że panie przybyły na wykład 😉 Ja pierdziele, ledwo wstałem a już jestem złośliwy… 🙄
Nie wiem, czy to złośliwość. Emerytki, które były na wykładzie przecież tego nie przeczytają, a te które pojawiają się na moim blogu i tak pewnie pożyją o wiele dłużej niż ty, bo dbają o swoje zdrowie i odwiedzają lekarza, a ty w ogóle.
O! I to był prawdziwie złośliwy komentarz :P
Fakt, złośliwość jak zawsze Ci sie udała 😂
Lata wprawy :D
Moja mama na swoim uniwerku ma tak zapchany kalendarz że ciężko się umówić 🤣 też chodzą na różne wystawy i prelekcje poza zajęciami i ćwiczeniami
I fajnie, że ma zajęcie i nie siedzi murem w domu.
Duże miasta, czy ogólnie miasta mają jednak więcej do zaoferowania emerytom, niż wieś.
Moją mamę miejscowe kobiety wyciągały na spotkania koła gospodyń, ale za dużo się tam pije, więc się wymówiła żałobą po jednej czy dwóch biesiadach.
Baśka była kiedyś przewodniczącą koła u nich we wiosce ale raczej tam się nie piło na spotkaniach.
U mamy gospodynie są młode (pewnie w twoim wieku jeśli nawet nie młodsze) i bardziej rozrywkowe.
aaaa no to może faktycznie. U Baśki to były raczej większość 60+ choć kilka młodszych też ale głównie rządziły te starsze
Nie wiem, na wsi u mamy dawne koło chyba się rozpadło (wymarło?), czy zawiesiło działalność, a po kilku latach przerwy gospodynie bardziej takie nam rówieśne utworzyły nowe koło. I teraz to one nadają tonu całej działalności i może nawet nie mają w swoim gronie nikogo 60+.
Czyli wszystkie zwierzęta (w tym ludzie) zostają wykończone przez Śmierć. Będę mamę namawiała, żeby po zakończeniu pracy zawodowej poszła na taki uniwerek.
Jedna różnica, że ludzie miotają się w bezsensownej walce ze śmiercią, a pozostałe zwierzęta przyjmują ją spokojnie.
Czyżby? :D
Tak to jest przedstawione na obrazie.
Chyba, że na obrazie :)
Jak już wreszcie będę na prawdziwej emeryturze to nic mnie nie zmusi do chodzenia na jakieś zajęcia na UTW 😂
No chyba, że zmienię szybko zdanie, bo mi się będzie nudzić…
To w dużej mierze kwestia usposobienia. Takie spotkania są dobre dla ludzi spragnionych towarzystwa innych. Jeśli komuś do satysfakcjonującego życia wystarczy książka, film i Internet, to się chyba nie będzie pchał na ten uniwersytet.
nigdy nie byłem we Fromborku…
Ja chyba raz, bardzo dawno temu,
Dobrze jest mieć dance macabre w zamku pod domem
Ten obraz jest niestety tylko wypożyczony. Będzie na wystawie „Mortem bonam vitae esse initium – Epitafia z terenu Prus z XVI-XVIII wieku” jakoś tak do końca maja chyba.