Po zakupach¹ i śniadaniu² ostukuję grzejniki w kuchni i łazience, które zrobiły się ledwo ciepłe³ mimo gorących rur w przedpokoju.
Pomogło.
_________________
¹ Chleb u Mistrza Jana i kiszona kapusta w zieleniaku, do obiadu zamiast surówki.
Za kapustę płacę gotówką (2,76 zł; – Takie niewielkie sumy to nawet wolę gotówką – mówi sprzedawczyni) i w trakcie wygrzebywania drobnych z portfela opuszczam coś do skrzynki z orzechami laskowymi, stojącej tuż przy kasie.
– Chyba nie warto szukać… – zauważam niepewnie po bezowocnej chwili grzebania w orzechach. – To chyba jakaś groszówka, nie więcej.
– Pomogę – sprzedawczyni spieszy z pomocą. – Pewnie coś drobnego, skoro tak się schowało.
Po kilku sekundach ma zgubę.
– Proszę… – mówi, podając mi dwugroszówkę.
² Skończyłem szarlotkę.
³ Zauważyłem już w nocy, ale nie chciałem hałasować i budzić sąsiadów.




Ostukujesz grzejniki? 🙄 Jak słabo grzeją to się je raczej powinno odpowietrzyć… Człowiek całe życie się uczy, trochę po tym świecie chodzę, a grzejników nigdy nie ostukiwałem… Chyba że masz jakiś rodzaj który tego wymaga, a ja sie z nim nie spotkałem… Co daje ostukiwanie?
Teoretycznie uwalnia się tak powietrze…
Ja właśnie muszę się zabrać za odpowietrzenie swojego kaloryfera. O ile kiedyś było to proste, o tyle w tym kawałku blachy w ogóle nie mam pojęcia gdzie coś takiego się znajduje…
U mnie powietrze uwalnia się za pomocą odkręcenia śrubki, dlatego byłem zaskoczony tą metodą 😅
Śrubki? Ja myślałam, że powinnam znaleźć jakieś pokrętło.
Swoją drogą nie myślałam, że zaskoczy mnie kiedyś taki temat, jak odpowietrzanie kaloryferów…
U mnie to nadal działa praktycznie, bo grzejniki są żeliwne, starego typu i mają tyle lat, co cały blok, ze sześćdziesiąt.
Kiedyś się pukało w kaloryfery, by dać znać sąsiadowi, że może przyjść na kawę :-)
U mnie chyba nikt takich metod nie stosował.
Ostukiwanie daje to samo, co powinno dać odpowietrzanie, które u mnie w ogóle się nie sprawdza.
W grzejniku łazienkowym odpowietrzacz mam miedziany, starszego typ, który tak zaśniedział, że wolę go nie ruszać, bo ruszanie podobnego w pokoju skończyło się pilnym wzywaniem hydraulika i wymianą odpowietrzacza.
Grzejnik w kuchni mam z nowszym odpowietrzaczem, z którego po odkręceniu leciał wartki strumień wody zamiast powietrza, więc na logikę to nie zapowietrzenie było problemem.
Ja na parterze mam stare, żeliwne, żeberkowe kaloryfery i ani myślę wymieniać, bo mimo że to relikt przeszłości i nie wyglądają tak ładnie jak nowoczesne, to ciepło trzymają dużo dużej i są o wiele efektywniejsze. Na piętrze sobie wymienili i teraz żałują 😅
Na piętrze pewnie i przed wymianą było chłodniej.
W wietrzne dni i owszem.
A nie myślicie o obłożeniu budynku styropianem?
Podejrzewam że trzeba by najpierw skuwać tynk, bo ten jest „lany” co było dawniej modne, a styropian trzeba kłaść na równej nawierzchni… Kiedyś na pewno trzeba sie bedzie tego podjąć.
Można też ocieplać od środka, przy okazji jakiegoś remontu w chacie. W sumie nie wiem, czy to nie lepsze, bo dałoby się przeprowadzić na raty.
Pomogło, że ostukałeś? Hm. A te takie łazienkowe? Też pomoże? Pytam dla koleżanki 😂
Nie napisałem, że pomogło?
Nie wiem, czy takie ostukiwanie sprawdzi się w nowych grzejnikach. Moje są żeliwne, z początku lat 60. zeszłego wieku.
Hebius zwykle narzeka na gorąc, a tu proszę…
Teraz, bez babki, nie muszę mieć już ciepło w pokoju. A wręcz ze względu na sadzonki pelargonii powinienem mieć w nim chłodniej, więc mam poprzykręcane grzejniki na grzanie do 21 stopni. W kuchni i łazience są odkręcone na maxa.
nie mam wydzielonej kuchni, ale u rodziców grzejnik w kuchni był zawsze zakręcony. Lodówka ma dzięki temu zużyć miej prądu
Mam grzejnik w kuchni tuż przy drzwiach, które są zawsze otwarte, więc on w sumie chyba bardziej ogrzewa przedpokój i pokój.
Jak mi nie raz jakiś drobny pieniądz upadnie na podłogę to zostawiam
Po pierwsze się nie schylam, bo mi się w głowie kręci
Po drugie ktoś inny się schyli i będzie miał grosz na szczęście
No chyba, że leżałaby stówa to nawet kręcenia w głowie bym się na nią rzuciła 🤨
Ja się nadal schylam nawet po groszówkę :)
(2,76 zł; – Takie niewielkie sumy to nawet wolę gotówką – mówi sprzedawczyni) i w trakcie wygrzebywania drobnych z portfela opuszczam coś do skrzynki z orzechami laskowymi stojącej tuż przy kasie. – Nie wiem, czy po wartości 2,76 zł znak ” ; ” jest potrzebny, ale przed „stojącej” powinien być według mnie przecinek.
Jakiś znak po cyferkach być musi dla oddzielenia mojej informacji o kwocie od wypowiedzi sklepowej. Wybrałem średnik, bo wydał mi się właściwszy od kropki czy przecinka.
Przecinek zaraz dorzucę.
Już rozumiem.
Szkoda, że to nie wynikało od razu z mojego tekstu, że potrzeba była komentarza żebyś zrozumiała, o co mi chodziło. Wynika, że to jest jednak napisane źle, niepoprawnie, a przynajmniej niezrozumiale.
Nie, to raczej moja wina.
Nie jestem przekonany.
Co ci daje to stukanie?
Działa jak odpowietrzanie przy założeniu, że grzejniki się zapowietrzyły.
Jeśli nie były zapowietrzone, tylko nie grzały z jakiegoś nieznanego powodu działa tym bardziej.
:D
niepotrzebnie się bałam o szarlotkę :D
Ufff jestem na bieżąco. Ale się znowu opierdzialałam. Muszę u mnie skończyć tą Hiszpanię bo został mi ostatni dzień …
Kończ, kończ bo zaraz koniec roku :)