Noc zimna. Mama twierdzi, że nad ranem temperatura spadła do sześciu stopni. Po chleb wychodzę dopiero po trzynastej, ale ten mój (z pomidorami) nadal jest. Na obiad kończę otwarty słoik sosu pomidorowego (z makaronem; wcześniej jem jajka sadzone z ostatnim kiszonym ogórkiem). Spacer zaliczam po dwudziestej.
Dzień sto trzydziesty dziewiąty (poniedziałek)
25 września 2023 Autor: Hebius




Jeszcze do przymrozków daleko, ale faktycznie, spanie przy otwartym oknie to już sport ekstremalny :-)
W kuchni okno mam uchylone non stop, więc w pokoju już nie otwieram, bo się robi wtedy przeciąg. Drzwi balkonowe na szczęście są na tej samej ścianie, co okno w kuchni i z nich mogę korzystać bez ograniczeń. Tzn. pogoda mnie tylko ogranicza.
Nie jadasz owoców?
Jak mam swoje, to tak. Z kupnych jeśli już, to tylko jabłka.
U nas w sklepie nie sprzedają chlebu z pomidorami. Ciekawe, jak smakuje.
Dobrze smakuje.
ja jem jajko codziennie na śniadanie … zgroza. Jakie mało urozmaicone dania. Ale jakoś lubię jajka
Jestem równie monotematyczny – codziennie na śniadanie jem kanapki z twarogiem :D
ale czymś jeszcze polewasz ? posypujesz ? z samym twarogiem trochę suche
Do twarogu biorę dżemy, przeważnie domowe. A czasem, gdy mam akurat masło i lepszy twaróg, tłusty w klinku zamiast półtłustego, tylko solę, ale obficie.
a no to mnie się zdarza jeść z dżemem i twarogiem albo polewam miodem :)
Miodu też czasem używam.