W nocy siąpi deszcz. Dzień jest pochmurny, chłodny, z przelotnymi, a częstymi opadami. Temperatura nie przekracza 21°C.
Po szesnastej, doczekawszy wreszcie porządniejszego przejaśnienia, wychodzę na chwilę, zobaczyć tegoroczny jarmark na św. Jakuba. Handlarzy na skwerze za zamkiem jest dość skromnie, gawiedzi też skąpo. W szrankach trwa jeszcze jakaś żenująca rycerska walka. Na straganach typowe produkty artystycznego rękodzieła i rzemiosła. Przy kramie z serami zauważam Maję i Sławka. I zamiast ewakuować się niezauważony, podchodzę się przywitać. Co było całkowitym nieporozumieniem. Sławek wita się bez entuzjazmu, jakby zdziwiony, że chcę uścisnąć mu dłoń (może po pandemii ten zwyczaj wyszedł już z mody?). Rozmowa klei się średnio. Po dwóch minutach mam już dość.
– To wy sobie tutaj dalej oglądajcie, nie przeszkadzam, a ja tam… – kiwam głową w kierunku sąsiednich straganów. – Jeszcze się rozejrzę.
Do domu wracam przed siedemnastą. O dziewiętnastej miał być jakiś koncert na zamkowym dziedzińcu i przez chwilę się zastanawiam, czy nie skorzystać, ale kolejny przelotny deszcz w porze ewentualnego wyjścia zdecydował za mnie. Enigmatyczny opis wydarzenia (Uczta wędrowców – koncert performatywny z udziałem publiczności) nie motywował do narażania się na zmoknięcie.
Dzień siedemdziesiąty czwarty (sobota)
22 lipca 2023 Autor: Hebius




Może gdyby pogoda była ładna to i jarmark przyciągną by więcej sprzedawców i gapiów. Podziwiam że jeszcze Ci sie chce gdziekolwiek chodzić i garnąć do ludzi, mnie to od dawna nie kręci, a wszelkie wydarzenia kulturalne interesują tyle samo co zeszłoroczny śnieg.
W sumie mam tak samo, jakieś poczucie, że wszędzie byłam i wszystko widziałam (co oczywiście nie jest prawdą) i kompletny brak zainteresowania…
:D
Ja jeszcze walczę i się nie poddaję, i wychodzę.
Pewnie odwołali skoro padał deszcz.
Nie. Przy niesprzyjającej pogodzie koncerty przenoszą się do zamku, do sali muzealnej na parterze.
Chyba ostatnio dosyć dużo tego deszczu u Ciebie?
Ale to takie dość spokojne, umiarkowane opady. Mnie pasują (bo nie jestem fanem upału) i przyroda po bezśnieżnej zimie i suchej wiośnie też trochę odżywa.
każdy miewa różne dni i nastroje. Ja też czasem witam kogoś z entuzjazmem a czasem bez. Normalna sprawa :D
Hmmm… Nie wiem, być może to to.
takie perfumy były kiedyś Być może ;) a tak przy okazji to zrobiłam mega krótki wstęp żeby nie było że tak zupełnie nic na razie o Espanii …
Najwyższa pora :)
A u mnie od wczoraj Jarmark św.Dominika (tradycyjnie zwany dominikańskim)
Może się wybiorę, chociaż po prawdzie to po co?
Na ludzi popatrzeć? Na stragany?