IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Dzień z komputerem. Nie planowałem – tak wyszło. Chyba w związku z tym położę się wcześniej, żeby chociaż nocy internetowej nie było. Zwłaszcza, że rano miałem już lekkie przejścia z babka.
Godz. 10 – wygrzebuję się z pościeli (trzeba chleba kupić stąd tak wcześnie). Twarz opuchnięta, włosy rozczochrane… W sumie zawsze rano prezentuję się wyjątkowo mało atrakcyjnie, ale nie o tym miałem.
– Ależ ty zmarnowany jesteś, jak widmo wyglądasz. – powitała mnie babka bezlitośnie szczerym komplementem. – Bo kto to widział, żeby do trzeciej przy komputerze siedzieć?
Jakoś tak wyszło, że znów się trochę zasiedziałem (z powodu Beksińskiego) przy biurku, a babka wstawała do WC… i sprawdziła, która to godzina, że wnuk jeszcze położyć się nie zdążył.
– W nocy coś innego można tam zobaczyć w tym internecie? – zainteresowała się.
– To samo co i w dzień.
– To dlaczego tak długo tkwisz przy komputerze? Oczu szkoda, zniszczysz sobie wzrok do reszty. A jeśli oślepniesz? Żony nie masz – kto Cię będzie na spacery wyprowadzał?
+
A teraz słucham 1188 notowania Listy Przebojów Trójki.
Miejsce 10 – „To mi się śni” – MAANAM :)




