IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Na niedzielę trochę historii. Tak pisało się dziewięćdziesiąt lat temu.
– Proszę pana, czy powinienem już sobie pójść?
Okropnie onieśmielony Maurycy udał, że nie słyszy.
– Przecież nie możemy znowu zasnąć. Co by było, gdyby ktoś wszedł? – ciągnął tamten, tłumiąc dźwięczny śmiech, który budził w Maurycym sympatię, lecz również niepewność i smutek.
– Nie mów do mnie per „pan”.
To życzenie ponownie wywołało wesołość, która miała jakby umniejszyć wagę takich kwestii. Choć Maurycy dostrzegł w niej urok i sens, czuł się jednak coraz bardziej skrępowany.
– Jak się nazywasz? – spytał zażenowany.
– Scudder.
– Wiem, jak masz na nazwisko. Pytałem o imię.
– Ot, po prostu Alek.
– Ładnie cię nazwano.
– Całkiem zwyczajnie.
– Ja mam na imię Maurycy.
– Wiedziałem, jak pan tu poprzednio przyjechał, panie Hall. We wtorek, prawda? Byłem pewien, że spojrzał pan wtedy na mnie gniewnie, ale i łagodnie.
– Z kim wówczas byłeś? – spytał po chwili Maurycy.
– Och, to była tylko Mill i jej kuzynka. A pamięta pan, jak tamtego wieczoru zamókł fortepian i nie mógł pan zdecydować się, którą książkę wziąć do czytania. A potem wcale pan nie czytał, prawda?
– Skąd możesz wiedzieć, że jej nie czytałem?
– Widziałem, że wyglądał pan przez okno. Następnej nocy też. Stałem na trawniku.
– Jakże to? W tym piekielnym deszczu?
– Tak… obserwowałem… Och, to nic takiego – trzeba obserwować, prawda?… Pan rozumie, wkrótce mnie tu już nie będzie – tak sobie mówiłem.
– Okropnie zachowałem się wobec ciebie tamtego ranka!
– To nic… Przepraszam, ale czy drzwi są zaryglowane?
– Już je zamykam. – Zrobiwszy to, Maurycy znowu poczuł skrępowanie. Dokąd zmierzał, w co się wdawał po rozstaniu z Clive’em?
Wkrótce obaj zasnęli.
Początkowo spali w pewnej odległości od siebie, jakby przestraszeni bliskością, lecz o świcie zaczęli się poruszać i obudzili się wtuleni jeden w drugiego.
– Czy powinienem już sobie pójść? – padło znowu pytanie, na co Maurycy, któremu przez całą noc śniło się, że coś jest odrobinę nie w porządku i dobrze, że tak właśnie jest, zaznawszy wreszcie spokoju, wymamrotał:
– Nie, nie.
– Dzwony biły już na czwartą, proszę pana. Trzeba mnie wpuścić.
– Mów mi Maurycy. Maurycy.
– Ale przecież dzwony…
– Do diabła z dzwonami!
+
Na Jedynce (TVP1) o 21.50 będzie „Powrót do Howards End” Jamesa Ivor’ego – ekranizacja jednej z powieści Forstera. Z obsadą aktorską naprawdę wyśmienitą. Jako młodsza z sióstr Schlegel urocza Helena Bonham Carter.
„Maurycego” Ivory też zekranizował.
_________
Edward Morgan Forster, Maurycy



