Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Piaski’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Tak prawdę powiedziawszy nie chce mi się wracać do tematu (w tle myśl „Kogo to zainteresuje?”). Ale jeśli nie zabiorę się do tej relacji dzisiaj, w kilku chociaż słowach nie napisze jak było, to będzie tak, jak z relacją ze spotkania z Żurawieckim na Chłodnej.

Poniedziałek 15 sierpnia

Cały dzień na plaży. Słońce smali ostro. Kaśka leży na ręczniku jak foczka i przewracając się z boku na bok utrwala czekoladową opaleniznę. Romek – równy mi w bladości – już przy kolacji zaczął się uskarżać na słoneczne poparzenia. Najmocniej zjarało mu nogi (uda). Trzeba było kupić kojący balsam, bo nie mógł chodzić nawet w luźnych szortach. Ja wyglądam jak czerwony upiór, ale piecze mnie tylko kark i barki. Wywinąłem się w miarę tanim kosztem pewnie dlatego, że przez większość czasu nie wychodziłem z wody.
Wieczorem udało nam się zdążyć na zachód słońca. Kuzyn znów pstryka fotki, Maćka trudno odgonić od morza. Gdyby nie twarde NIE rodziców pewnie by się wykąpał.

Wtorek 16 sierpnia

Rano wypad do Gdańska. Dla skrócenia drogi przez Wyspę Sobieszewską, czyli z atrakcją w postaci przeprawy promowej. Trwa jeszcze Jarmark Dominikański. Tłumy ludzi, pełno kramów i nic, co by człowiek chciał kupić. Okolice za Zielonym Mostem zmieniły się nie do poznania od czasu ostatniej mojej bytności (początek lat 90-tych ubiegłego wieku – 1,5 roku zasadniczej służby wojskowej w niewielkiej jednostce tuż nad Motławą) w Trójmieście. Dreptamy niespiesznie po Starym Mieście zwiedzając Długie Pobrzeże, Żuraw (z Maćkiem w środku), ulicę Mariacką (Romek narzeka na słoneczne poparzeni i pizzę zjedzoną na kolację – „Są kramy i handlarze, a gdzie tu jakieś WC?”) i takiż kościół (z Maćkiem pokonuję 400 stopni na szczyt wieży. Po zejściu nawet ręce trzęsą mi się ze zmęczenia) oraz Długi Targ.
Wracając do Nowej Karczmy robimy postój na obiad w Krynicy Morskiej.
Wieczorem znów plaża.

Środa 17 sierpnia

Ostatni dzień na Mierzei. Pakowanie, sprzątanie domku i jeszcze trzy godziny plażowania przed wyjazdem.
Wyjeżdżamy po 11. Pierwszy dłuższy postój robimy dopiero w  Pasłęku. Kuzynów jak zwykle najbardziej interesują sklepy z ciuchami. Na mury obronne wokół prawie całej Starówki ledwie zwracają uwagę. Moja chęć obejrzenia  zamku przegrała z apetytem Kaśki na włoskie lody.
Drugi postój jest już na Warmii – w  Stoczku Klasztornym. Maciek został z matką w samochodzie. Zwiedzam klasztor tylko w towarzystwie Romka. Kuzynowi to niewielkie maryjne sanktuarium podoba się bardziej, niż pełna przepychu i turystów Święta Lipka. Tu widzimy jedynie robotników remontujących klasztorne krużganki. I starego zakonnika odmawiającego różaniec.
Do Kętrzyna docieramy przed szesnastą. Mijając Reszel dzwonimy do babki, więc w domu wita nas już zastawiony stół i podgrzane gołąbki.
Wieczorem spacer po Kętrzynie z wizytą w stadninie ogierów.

Czwartek 18 sierpnia

Rano jeszcze ostatnie zakupy na bazarze i o godz. 10:10 goście wyjeżdżają z Kętrzyna. Telefon, że szczęśliwie dotarli do siebie na Śląsk mamy dopiero po 20. Drogi zapchane tirami – Romek prawie cały czas rozwijał zawrotną szybkość 60 km/h.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Niedziela 14 sierpnia

Nad morze wyruszamy rankiem, przed dziesiąta. Babcia żegna rodzinę ze łzami w oczach. Na drogę wręcza nam wielka paczkę rogalików swego wypieku – żeby było czym przegryzać w czasie jazdy.
Około południa pierwszy dłuższy postój. Zwiedzamy zamek biskupów w Lidzbarku Warmińskim. Maciek biega po salach fotografując eksponaty, dopóki jeden z pracowników muzeum nie zwrócił mu uwagi na tabliczkę „Zakaz robienia zdjęć” (swoją drogą zauważyłem, że jedna ze zwiedzających razem z nami niemieckich turystek – dystyngowanych starsza pani – też się nie mogła powstrzymać i pstryknęła jakiś portret w sali Kopernika).
Jeździe na Mierzeję Wiślaną cały czas towarzyszą rozważania – uda się nam zdobyć nocleg, czy trzeba będzie wracać już wieczorem do Kętrzyna. Kaśka jest pełna optymizmu.
– Dobrą pogodę udało mi się przepowiedzieć, to i kwatera się znajdzie bez problemu.
Faktycznie. Robi się coraz cieplej i słoneczniej (a w telewizyjnej prognozie zapowiadano przelotne opady) z każdym przebytym w stronę morza kilometrem. Ruch umiarkowany. Jeśli już coś jedzie to tylko z naprzeciwka.
Około 14:30 jesteśmy w Piaskach (Nowej Karczmie). Samochód zostawiamy przy porcie i ruszamy w poszukiwaniu kwatery. Wszędzie tabliczki „Brak miejsc” . Przeszliśmy ładny kawał przez wioskę, zanim za kościołem (zgrabny, ciekawy budynek) udało nam się wypatrzyć w głębi podwórza napis „Wolne domki”. Bingo! Jednak się udało.
Kuzynka szybko załatwia sprawę wynajmu czteroosobowego domku na trzy dni, rozpakowujemy się i po wypiciu kawy ruszamy zwiedzać wieś (do końca) a później na plażę (też do końca – przespacerowaliśmy brzegiem aż pod słup graniczny).
Dalej… Chyba wracając z plaży po raz pierwszy natknęliśmy się we wsi na stadko dzików. Maciora prowadząca dziewięć wyrośniętych warchlaków wyszła z zarośli nad Zalewem Wiślanym, spokojne przetruchtała przez drogę i zniknęła w sosnowym lesie porastającym Mierzeję.
Wieczorem były jeszcze zakupy (okazało się, że nie ma mydła) i wypad nad morzem oglądać zachód słońca – wypad o jakieś 10 minut za późno. Gdy dotarliśmy na plażę (około 20:20) było już po przedstawieniu.


Wypiliśmy więc po piwku siedząc na wydmach i…

Cholera! A miało być krótko.
Wystarczy nudzenia.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jak to ujął nieletni syn kuzynostwa mówiąc o polityce używania rodzinnej cyfrówki:
– Ja robię Animal Planet, a ojciec Discovery.
Czyli jeden fotografował wszystkie psy i koty, na jakie się natknął (najbardziej egzotycznym okazem sfotografowanej przez niego fauny była traszka), a drugi budynki i widoczki (ze szczególnym uwzględnieniem architektury). Ale trafiały się też upozowane zdjęcia „rodzinne”. Poniżej – Hebius we własnej skromnej osobie:
Pierwszego wieczoru spóźniliśmy się jakieś pięć minut na zachód słońca. W poniedziałek i we wtorek na plaży byliśmy już z odpowiednim wyprzedzeniem.

+

A tak dokładnie, to na Mierzei byłem właśnie tutaj.

2024.09.08; Wpis przejrzany, poddany estetycznej kosmetyce.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij