IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Pomyślałem – „Czemu nie wykorzystać cudzych sprawdzonych pomysłów?”. Stąd przez pewną analogie do działu „Ja, czyli Walpurg A-Z” na prywatnej stronię, którą czasem odwiedzam, rozpoczynam zakrojony na szeroką skalę cykl notek pod wspólnym tytułem „Ja, czyli Hebius od A do Z”. Dziś hasło na literę W.
W jak Wygląd
Palniczku kochany, nie czytaj tego tekstu, bo to kolejna rzecz z metką „Za to cię właśnie nie cierpię”.
A zaczęło się tak niewinnie. Chciałem dodać do swojego profilu na KASSS.COM (zaniosło mnie na tamtejsze forum w poszukiwaniu pomysłów na ożywienie rachitycznie się rozwijającego FORUM Gejowa) obrazek. Ze wymagają tam autentycznej fotografii użytkownika (o czym poinformował fujarę Hebiuska, który nie raczył przeczytać dokładnie tekstu zamieszczonego w formularzu, osobiście administrator portalu, sam KASSS w prywatnej wiadomości) zacząłem przeglądać swoje zdjęcia zrobione w czasie ostatniego warszawskiego weekendu. Wybrałem, wydawałoby się, w miarę przyjemne dla oka. Zmniejszyłem do wymaganych rozmiarów, dodałem do profilu… i usunąłem po 30 minutach. Bo okazało się, że ten malutki obrazek całkowicie zniechęca mnie do wysyłania nowych postów. Bosh… Przyglądanie się własnym zdjęciom jest gorsze od przeglądania się w lustrze! W łazience czasem mimo wszystko zdarza mi się pomyśleć „No wcale ta gęba taka paskudna nie jest. W tym przyćmionym świetle wygląda nawet sympatycznie”. Ale gdy spojrzę na jakiekolwiek zdjęcie… Zgroza!!! Nie, nie będę straszył innych ludzi.



