Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘gaz’

Piątek

Babka znowu się zagapiła i nie wyłączyła gazu po zagotowaniu wody.
Muszę powiedzieć bratu, że jakby co, logistycznie będzie najprościej i najtaniej skremować moje zwłoki i włożyć urnę do babcinej trumny.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Tydzień zaczyna się ciekawie i niejednoznacznie.
Gazu nadal nie mamy skontrolowanego. Inspektorowi z nadzoru popsuł się czujnik. 
Babka niepotrzebnie zrywała się bladym świtem z łóżka i czekała do 8:45 (a przy okazji tłukła garami w kuchni, nie dając mi spać) żeby usłyszeć powyższą wiadomość.
    – Przyjdę jutro, o 14:15 – obiecał facet i zapisał babce godzinę na karteczce przylepionej w pod kalendarzem.
Druga z dzisiejszych niespodzianek jest zdecydowanie milsza. 
Dostałem kolejną książkę w ramach nagrody za wypełnienie ankiety magazynu X. Pewnie ktoś się pomylił przy wysyłce, ale wyszło tak, jakby w dziale marketingu przeczytali, że tytuł z piątku nie przypadł mi do gustu i postanowili to naprawić. 
„Głową o mur Kremla” Krystyny Kurczab-Redlich nie jest tomem, który bym sobie sam kupił. Ale na pewno nie będzie leżał w domu nieprzeczytany.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Problemy z gazem podziałały na mnie mobilizująco. Po obiedzie wybrałem się wreszcie do marketu budowlanego. Miałem zrobić tylko rekonesans, zorientować się w cenach, w materiałowej ofercie. Ale jak już poszedłem, to i od razu kupiłem płytki (4 m², w kolorze szwedzki orzech) na balkon oraz przyrząd do cięcia glazury. A teraz jestem wykończony. Nie przypuszczałem, że przyniesienie ze sklepu trzech paczek terakoty okaże się takie forsowne. Sklep blisko, paczki – wydawałoby się – umiarkowanie ciężkie, a ja ledwo żyję. Starość nie radość.

+

Co do gazu – wieczorem był u nas hydraulik polecony przez Irenę MB. Wczoraj, gdy próbowałem się z nim umówić, obiecał niezobowiązująco, że może znajdzie dla nas czas po niedzieli (miał przedzwonić i się umówić konkretnie), bo na razie ma nadmiar dodatkowych zlecenia na „po pracy”. A dzisiaj zrobił nam niespodziankę i wpadł niezapowiedziany w porze kolacji.
Przez godzinę uwinął się wymianą zaworu w kuchni i ze sprawdzeniem podłączenia piecyka w łazience. Wszystko porozkręcał, uszczelnił, posprawdzał. Przy następnej kontroli nie powinno już być żadnych problemów.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Kontrolerzy z nadzoru budowlanego, zgodnie z zapowiedzią, zjawili się tuż po ósmej. Włączyli swoje elektroniczne ustrojstwo i od razu dało się słyszeć wyraźne trrrrrrrrr! Tak jak się obawiałem (spodziewałem) – robota babcinego fachowca od gazu (znajomy znajomych, więc miał być najlepszy) okazał się gówno warta.
– Kto to pani robił? Przy zaworze nadal brak szczelności.
– Odsuwałam kuchenkę, żeby posprzątać. Może wtedy coś popsułam? – przejęła się babka.
– Na pewno nie. Musi być tak zrobione, żeby można było spokojnie odsuwać płytkę.
– A zawór w łazience?
– Zaraz sprawdzimy…
Trrrrrrr!
– Też jest nadal nieszczelny. Ten sam fachowiec robił?
– Tak.
– Musi zrobić jeszcze raz. Lepiej.
Pytanie, czy potrafi. Podejrzewam, że nowe metody kontroli w postaci elektronicznego czujnika są jednak czulsze od tradycyjnego przyglądania się namydlonemu zaworowi i sprawdzania, czy nie powstają bańki.

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij