Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘ceny’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Fryzjer – 10 zł.
Zakupy – 110 zł.
Ból głowy gratis.

-100%-
Edycja estetyczna 2020.08.22
Pierwotnie w tytule „2019. Czwartek”.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jedno trzeba powiedzieć od razu – nasza zagraniczna eskapada była słabo przygotowana. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy z babką, czy kuzyni zechcą pojechać na Litwę i ile dni mogą poświęcić poznawaniu turystycznych atrakcji i rodziny. Dopiero w niedzielę wieczorem (Kaśka z mężem i synem zjawiła się około 11.15) babka przedzwoniła do Wilna spytać, czy może zwalić się bratankom na kark z gromadą wnuków. W poniedziałek przyjechała do Kętrzyna mama i kobiety zaczęły się zastanawiać nad doborem prezentów dla rodziny. Komplet pościeli dla zapewniających nam nocleg – OK. Na Litwie kosztowałaby drożej niż w polskiej hurtowni. Piwo (Żywiec) i „Żubrówka” dla bratanków – ujdzie. Mają na Litwie co prawda własną „Żubrówkę” po sklepach, ale polski alkohol, dla odmiany, jako rodzaj zagranicznej atrakcji pasuje.

Tak a propos alkoholi – piłem już bimber z kilku źródeł: Bimber mazurski (dziadek po mieczu pędził czasem w kuźni), zwany pieszczotliwie przez rodzinę likierkiem, z powodu specyficznego zapachu. Bimber warszawski (czy też raczej grójecki) – paskudztwo, którego jeden kieliszek ledwo przeszedł mi przez gardło. Bimber beskidzki (weselny, w czasie swojej wojskowej przygody) nie różniący się prawie niczym od monopolowej. I powiem tak – na Litwie to dopiero potrafią pędzić! Pijam alkohole naprawdę rzadko, gdy trafię do odpowiedniego towarzystwa (nienawidzę picia w domu ze starymi, dlatego przy wszelkich świętach i rodzinnych spędach ograniczam się do jakiegoś półsłodkiego wina) i nie powiem, żebym miał jakiś tęgi, odporny na działanie wódy łeb. W Wilnie, przy zapoznawczej kolacji, waliłem kielich księżycówki za kielichem, popijając na dokładkę gorzałkę piwem. A na drugi dzień, zgodnie z zapowiedziami rodziny (że po litewskiej samoróbce głowa nie boli) wstałem wczesnym rankiem bez śladu najmniejszego nawet kaca.

Wracając do prezentów – baby niepotrzebnie nakupiły kawy i herbaty. Takie same gatunki, co u nas można kupić prawie w każdym większym litewskim sklepie. Odrobinę drożej oczywiście, ale można. Jak już wspominam o cenach – przy przeliczniku 1,33 złotych za 1 lita mało co jest na Litwie tańszego niż u nas. Nie wiem jak ci ludzie sobie radzą, bo przy wyższych cenach za żywność i ubranie, mają mniejsze pobory niż w Polsce. Z ciekawych rozbieżności (na korzyść Litwinów) – doba na strzeżonym parkingu w Wilnie kosztowała ok. 10 złotych (dokładnie 8 litów, czyli 10,64 zł), czyli tyle samo, co godzinny postój samochodu na parkingu w Mrągowie (nawet trwającym właśnie Piknikiem Country nie można wytłumaczyć takiego przebicia!). W jednej z wileńskich księgarni widziałem bardzo ładne wydany tomik „Sonetów” Szekspira za 8 litów (10,64 zł) – u nas po 20 zetów trzeba płacić za sztywne oprawy szekspirowskich dramatów. Jednotomowe wydanie „Władcy Pierścieni” Tolkiena (twarda, lakierowana oprawa ) – 18 litów (23,99 zł) –– rzecz co prawda po rosyjsku, ale w Polsce 49 zł kosztuje wydanie Zyska w oprawie broszurowej. Ale przy tańszych książkach zwykłe widokówki, kosztujące w Polsce 50 groszy, w litewskich supermarketach stoją po licie.

Jednak znów odbiegłem od tematu. Gdyby babka się zastanowiła, to zamiast kaw i herbat kupilibyśmy kilka flaszek spirytusu. W sklepach litewskich tego napoju nie uświadczysz.

We wrześniu ubiegłego roku załadowaliśmy chyba z pięć flaszek spirtu najstarszemu z bratanków babki (w Wilnie mieszka ich trzech), który odwiedził nas w Kętrzynie. Na różne nalewki domowej roboty przydałby się i teraz.

Ciąg Dalszy Nastąpi

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij