5:00 Pobudka.
5:35 Wyjście do pracy.
5:55-14:10 Na budowie.
Rozbieranie szalunków. Zbijanie blatów.
Ok. 9:30 Baryłka przyjechał z człowiekiem do pomocy. Przynosimy belki stropowe z placu przed domem (dziesięć sztuk po osiem metrów każda) i wciągamy/wpychamy je na mury.
Rozstawianie belek. Zabezpieczanie końców paskami papy.
13:00 Baryłka nie podjął jeszcze decyzji co do lokalizacji wejścia na strych, więc chwilowo nie możemy ruszyć z dalszą robotą. Tymczasem dzień jest ciepły i słoneczny, a panu K. chyba niespieszno do domu.
– Co by tu jeszcze zrobić… – zastanawia się majster. Przez godzinę.
Wracając z roboty odbieram babcine wyniki (ogólnie raczej całkiem dobre) i robię zakupy w pawilonie.
15:00 W domu.
Obiad. Chwila z książką.
16:00-17:30 Drzemka.
18:00 Biorę się za sernik. Tym razem robię wszystko wg przepisu. Sądząc z lektury zestawienia składników przed świętami przedobrzyłem z proszkiem do pieczenia.
18:45 Ciasto trafiło do piekarnika – mogę włączyć komputer.
Posts Tagged ‘blaty’
Dzień dwudziesty piąty (wtorek)
Posted in Z pamiętnika robola, tagged Baryłka, belki stropowe, blaty, budowa na skraju miasta, drzemka, majster, Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód–Zachód, pan K., proszek do pieczenia, przepis, Robert M. Wegner, sernik, szalunki, wyniki on 24 kwietnia 2012| 15 Komentarzy »

-
Ostatnia siódemka
Najnowsze komentarze
-

Archiwum
- Follow Pokój z widokiem on WordPress.com

