Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Atomowy amant’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Warszawski weekend – sobota 26 czerwca

Krzytom wpisał wczoraj na HP:

Hebius! Oczekuję, że na Twoim blogu pojawi się wreszcie wyczerpujący opis pobytu w Warszawie! Jak się wstydzisz oceniać poznanych panów :) to chociaż opisz swoje wrażenia z Rasko! :) tego najbardziej kuriozalnego lokalu w W-wie :)

Cóż… Nie zamierzam załatwić całego bogatego w atrakcje weekendu jedną obszerną notką. Też pomysł – marnować tyle dobrych tematów :P Wolę dzielić się moimi wrażeniami z czytelnikami przez długi, długi czas. :) Podstawowy plus – nie trzeba się zastanawiać nad pomysłem na nową notatkę. Na razie nie będę się rozpisywał o swoich wrażeniach po spotkaniu z Palnikiem i Jerzykiem (moi gospodarze – sprawcy całego wyjazdy. U Jerzyków [Jerzyk i jego Michał] nocowałem – Palniki [czyli Palnik ze swoim Mikronkiem-Pawełkiem] starały się z całych sił zapewnić mi rozrywkę) ani z innymi poznanymi realnie osobami. Na początek – zgodnie z propozycją pana Krzytoma – podzielę się wrażeniami z wizyty w Rasko.

Dla niezorientowanych (ja sam byłem takim niezorientowanym, uboższy nawet o wiedzę teoretyczną jeszcze kilka miesięcy temu) – Rasko to gejowski klub w Warszawie na ul. Krochmalnej. Podobno jeden z wielu takich branżowych lokali w stolicy. Możliwe, nie orientuję się w takich detalach – dla mnie był przede wszystkim pierwszym miejscem, w którym zobaczyłem na żywo więcej niż pięciu gejów na raz. Niewielka salka o czerwonych (czerwonych?) ścianach, przy stolikach pełno ludzi. Dla mnie – normalny lokal i normalni ludzie. Spotkałbym kogokolwiek na ulicy i raczej wątpię, czy poznałbym, że to jakiś odmieniec. Cóż – widać jestem jakimś upośledzonym gejem, co to nie potrafi z daleka rozpoznać swoich (pozazdrościć tej jakże przydatnej zdolności prezydentowi Kaczyńskiemu, który bezbłędnie wypatrzy w tumie zboczeńca). Klub zatłoczony (na sobotni wieczór szczęśliwie mieliśmy dzięki Robertusowi zarezerwowany stolik), zadymiony, w sumie przyjemny. Siadłem skromnie u szczytu stołu, pod ścianą i w sumie więcej przyglądałem się, przysłuchiwałem, chłonąłem atmosferę, „poznawałem środowisko”, niż brałem czynny udział w zabawie. Palnik na łamach HP starał się przeprowadzić jakąś wielką akcję reklamową i ściągnąć na to spotkanie do klubu jak największą liczbę osób udzielających się aktywnie na Gejowie. Udało mu się to z marnym skutkiem (w sumie, chyba nawet i lepiej, bo dla mnie trzy osoby to już tłok). Ale kto chciał, to przyszedł i mnie obejrzał. Urealniłem sobie parę osób znanych z portalu (Piter & Dexi przede wszystkim) i z GG (Robertus, Leno… Mavericka w sumie też należy do tej kategorii, chociaż z nie mam z im kontaktu). Porozmawiałem (nie dużo, ale zawsze coś tam) praktycznie z jednym Sojuzem, który zechciał (czy też raczej – został zmuszony brakiem wolnych krzeseł do zajęcia miejsca na poduszkach leżących pod oknem) usiąść obok mnie. Może to zabrzmi dziwnie, ale właśnie jego osoba…

Upsss… Niestety na tym jestem zmuszony zakończyć, bo zaraz film („Atomowy amant”) mi się zaczyna. A chciałbym popatrzeć na uroczego Brendana Frasera. No i skoro płacę już za tę kablówkę wypadałoby chociaż raz w tygodniu jakiś filmik zobaczyć. Może później (kiedyś) wrócę do tematu. Jeśli ładnie poprosicie w komentarzach :P

Chociaż trochę się obawiam, że dla niezainteresowanych bezpośrednio tekst powyższy może się wydać przynudny i w ogóle nieinteresujący. Trudno.

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij