Po siedemnastej chodzę na cmentarz zapalić dziadkowi znicz z okazji rocznicy śmierci. Dwudziestej piątej.
A teraz, w trakcie tego pisania, zauważyłem, że dwudziesty czwarty września był wczoraj. Czyli się spóźniłem o jeden dzień z tym wyjściem.
W sumie bez różnicy.
Dzień pięćset piąty (środa)
25 września 2024 Autor: Hebius




Dla nich liczy się pamięć, na nie to czy przywędrujesz ze zniczem w konkretnym terminie. Już samo to że pilnujesz rocznic jest godne podziwu, bo wielu ludzi na cmentarzach zjawia się tylko w listopadowe święta.
W sumie to żadna różnica, czy się chodzi raz na tydzień, czy raz do roku. Wystarczy, ze grób nie wygląda na zapomniany. Że nie jest zapomniany.
A jednak chodzisz dość często wiec chyba Ci to robi różnicę 😉
Chodzę, bo to dobry pretekst do wyjścia.
Nie kupuję tego. Pretekstów do wyjścia masz aż nadto, bo codziennie gdzieś spacerujesz. Przyznaj że dobrotliwa z Ciebie dusza i czujesz potrzebę nawiedzać zmarłych.
Nie, nie przyznam, bo to nie jest prawda. Zmarłym nie robi żadnej różnicy, czy się ich odwiedza codziennie, czy w ogóle.
Jako napisałam gdzieś u siebie, nie pamiętam rocznic śmierci, zawsze muszę się trochę zastanowić, zanim na nowo to odkryję.
Widziałem ten wpis.
Też nie wiem, czy będę pamiętał cały czas, dlatego na nagrobku dziadków są wykute pełne daty i urodzin, i zgonów.
U nas daty na nagrobkach są pełne, mimo to wiedza na ten temat nie trzyma się mojej głowy.
Nie wszyscy mają pamięć do dat. Albo nie czujesz potrzeby, żeby pamiętać akurat te daty. Nie żebym ja czuł. Zapamiętałem to i pamiętam.
Mam pamięć do dat. Nie mam świadomego przekonania, że tych dat nie chcę pamiętać. A jednak, nie pamiętam.
Rozumiem. Ja dla równowagi nie mam świadomego przekonania, że te daty powinienem pamiętać.
myślę, że dziadek Ci zaliczył :)
Myślę, że dla niego to całkiem obojętne.
My mamy już tyle grobów na cmentarzach, że nieraz nawet zapomni się, żeby znicza zapalić.
Muszę to jakoś uporządkować, gdzieś zapisać
Niewątpliwie taki spis ułatwi wam życie.
Odkąd Ojczasty jest u mnie, nie bardzo mam jak pojechać na groby. Wygląda na to, że tak będzie jeszcze długo…
Będzie albo nie będzie.
Gdy mój ojciec wrócił do domu po udarze też myślałem, że nie ma co kombinować, szukać opiekunki dla babki i jechać go odwiedzać, bo skoro jest z nim kontakt, mówi prawie normalnie, to jakoś to się unormuje i jeszcze zdążę się wybrać na wieś na spokojnie. I nie zdążyłem.
Twój Ojczasty może fizycznie jest w nienajgorszej formie, ale jest po dziewięćdziesiątce.
Powiem tak: pocieszasz 🤣
:D
I pomyśleć, że miałem wątpliwości, że może nie powinienem tak pisać, że to niedelikatne etc :D