Ogórki w smaku wyszły dobre, ale jakieś takie… jak obwiędnięte? Co by tłumaczyło ich niską cenę – w zieleniaku były po 8 zł, a te kupiłem za 4,99. Pewnie leżały w sklepie już tak długo, że się chcieli jak najszybciej pozbyć towaru. Na przyszłość będę mądrzejszy. Pierwszy raz nastawiłem kupne ogórki na małosolne, pierwszy i ostatni.




Hebius, nie tylko markety, ale i mniejsze sklepy sprzedają ogórki które się do kiszenia nie nadają. Najlepiej kupować na rynku, od chłopa, albo poproś mamę niech na wsi Ci załatwi. Teraz ludzie pryskają niewiadomo czym, a co gorsza nawożą żeby rosły szybko i było dużo, a potem się ludzie za głowy łapią że nie wychodzi. Sam lata temu, gdy jeszcze nie miałem tyle doświadczenia, podlałem gnojówką i niemal wszystko co ukisiłem szlag trafił. Trzeba uważać co i od kogo się kupuje. I jest takie jedno mądre powiedzenie, że za tanie pieniądze psy mięso jedzą. Dobra, już Cię nie dobijam. W sumie jest jeszcze jedno powiedzenie, że człowiek nie świnia, wszystko zeżre (i tu wstawiłbym roześmianą emotkę, ale z tego gówna nie mogę)
Nieważne. W sumie u mnie ogórki się kisiło dopóki babcia była w formie, później już nie. Sam nastawiałem tylko małosolne i robiłem korniszony.
8 złotych za kilogram ogórków gruntowych… Ja pierdolę! Jednak ten wschód Polski może bardziej zacofany, ale przynajmniej wszystko tańsze niż w innych regionach naszego cudownego kraju…
O! A ten komentarz trafił do spamu. Chyba z powodu wulgarnego słownictwa.
Tu u mnie wiosna była sucha, a teraz noce mieliśmy chłodne, więc ogórki słabo rosły i pewnie przez to są takie drogie.
Takie przywiędnięte dobrze jest przed operacją namoczyć w zimnej wodzie.
Wiem, ale te przy kupnie wyglądały całkiem normalnie.
Zmajkowałeś sprawę z tymi ogórkami. Po co było kupować tańsze. Na ogórkach się nie oszczędza, zapamiętaj radę cioci Mare.
Postaram się.
Ja kupowałam po 3,49 – ale nie do kiszenia, tylko bieżącego spożycia (w życiu nie kisiłam chyba). Mniam mniam.
Do bieżącego spożycia właściwie ogórków nie kupuję. Ani pomidorów. Przwykłem do swoich, a te kupne zawsze mają inny, gorszy smak.
My nie mamy innych niż kupne i wychodzą dobre. Kupujemy na targach i Marcin maca i wybiera.
I w tym jest właśnie problem, że nigdy ogórków nie kupowałem i nie potrafię ocenić, które się nadadzą do kiszenia, a które nie. Te tak na oko wyglądały całkiem dobrze, więc je wziąłem.
Samodzielne robienie małosolnych jeszcze przede mną. Idę na lenia: obok pracy mam polski sklep i tam zawsze jest wiadro z małosolnymi, zazwyczaj ukiszonymi jak trzeba.
To akurat jest bardzo proste, prawie nie wymaga pracy i właściwie nie może się nie udać. Byle mieć dobre ogórki :)
jak będziesz mądrzejszy to znaczy, że jednak nie ostatni raz robiłeś ;)
Ostatni raz z kupowanych. Jeśli dostanę ogórki od brata, czy od mamy, to spokojnie na małosolne mogę nastawić. Ale to już nie w obecnym roku. I nie w takiej ilości, jak teraz. Wczoraj wybrałem z garnka to, co zostało i mam dwa litrowe słoiki kiszonych.
a to Ci wystarczy w sumie
Tak i to na długo.