Mnie to przeszło w kilka dni. Takie wrażenie jej obecności w mieszkaniu gdy siadałem do komputera, że nadal leży za moimi plecami u siebie na tapczaniku. Gdy się widziało czyjeś umieranie raczej ciężko nie pamiętać, że tego kogoś już nie ma.
To prawda. Część tego uczucia jest na pewno związana z tym, że rzadko się widywałyśmy. Podobnie miałam po śmierci dziadka ze strony taty, bo nie mieszkaliśmy razem.
Wreszcie ktoś zwrócił uwagę! To z Dąbrowskiej, z samej końcówki ostatniego tomu „Nocy i dni”, z rozmyślań Barbary uciekającej z płonącego Kalińca:
A może to już wszystko wieść miało do radości, do miłości życia, czymkolwiek ono jest – szczeblem opatrznościowych celów czy błyskiem przelotnym między nicością i nicością – szczęściem domowych progów, tryumfem rozległej działalności – czy drogą przez ciemną noc spośród pożogi w nieznane.
Zawsze bardzo ceniłam to, że wiesz tyle ciekawych rzeczy. Ja już kompletnie nie pamiętam „Nocy i Dni”. Może powinnam do nich wrócić choćby po inspiracje do czytanek dla moich maturzystów.
Trzeba ich opłakać
bo trzeba nam tych łez
trzeba ich opłakać
bo tak od wieków przystało
Ale tak na prawdę
oni tych łez nie potrzebują
Patrzą na nas z góry
i mówią dobrze dobrze
kiedy widzą
że wydobywamy z siebie naszą dzielność
Julia Hartwig- “Gorzkie żale”
czas leci niewiarygodnie szybko
Ano. Zasuwa.
To chyba jeszcze mało.
Tak. Mało.
czas leczy i tego się trzymajmy,
Zasyłam serdeczności
Dziękuję.
czas niczego nie leczy tylko człowiek się przyzwyczaja
:)
Niezle miałeś lodówkę wypchana, skoro dopiero sie jedzenie skończyło.
Nie bardzo. W 3/4 pojemników miałem wodę. Po prostu nie jem dużo.
Leci ten czas jak szalony…
Leci.
Za dwa dni będzie 7 miesięcy od śmierci babci Mani. Nadal mam wrażenie, że żyje.
Mnie to przeszło w kilka dni. Takie wrażenie jej obecności w mieszkaniu gdy siadałem do komputera, że nadal leży za moimi plecami u siebie na tapczaniku. Gdy się widziało czyjeś umieranie raczej ciężko nie pamiętać, że tego kogoś już nie ma.
To prawda. Część tego uczucia jest na pewno związana z tym, że rzadko się widywałyśmy. Podobnie miałam po śmierci dziadka ze strony taty, bo nie mieszkaliśmy razem.
Zdecydowanie.
Piękny cytat, skąd to? Ściskam mocno!
Wreszcie ktoś zwrócił uwagę! To z Dąbrowskiej, z samej końcówki ostatniego tomu „Nocy i dni”, z rozmyślań Barbary uciekającej z płonącego Kalińca:
Zawsze bardzo ceniłam to, że wiesz tyle ciekawych rzeczy. Ja już kompletnie nie pamiętam „Nocy i Dni”. Może powinnam do nich wrócić choćby po inspiracje do czytanek dla moich maturzystów.
Akurat słuchałem na Dwójce (PR2) czwartego tomu w interpretacji Holoubka i sobie przypomniałem (uświadomiłem?), jaka to dobra powieść.
No tak, oczywiście, Dwójka! Powinnam się nauczyć jej słuchać :)
Jeszcze nadal warto :)