Kładę się kwadrans przed szóstą. Bez ścielenia i rozbierania, bo już nie warto. Nastawiam budzik na ósmą, bo mam do załatwienia na mieście sprawę z samego rana. Babka coś tam jeszcze gada przez chwilę, ale jest już tak zmęczona, że wreszcie też zasypia i mnie pozwala zasnąć. Wstaję po dziewiątej (o ósmej tylko wyłączyłem budzik), załatwiam, co miałem załatwić i zabieram za szykowanie babce śniadania. W trakcie odzywa się telefon.
– Słucham? – warczę do słuchawki.
– Przepraszam, że przeszkadzam – słyszę głos bratowej. – Mam sprawę. Kunegunda w środę idzie do kina. Będzie mogła później u ciebie przenocować?
– Skoro trzeba, to będzie mogła.
– Miała sama zajść i spytać, ale nie wiedziała, czy zdąży¹ dzisiaj po lekcjach.
– Nie ma sprawy – mówię.
Babka je śniadanie z apetytem, a później znów się robi niespokojna², na szczęście tylko na godzinę i zasypia, i drzemie do obiadu.
Planowałem wyskoczyć na cmentarz i ogarnąć trochę u dziadka, ale sobie odpuszczam.
Po obiedzie powtórka z rozrywki. Wzmożona aktywność babki, rozgadanie, nerwy – zero spokoju do dwudziestej.
Co będzie w nocy się okaże.
A EMPIK zamówienia nie wysłał, chociaż wszystko miało być dostępne od ręki³. Wkurzające.
_____
¹ Zdążyła.
– Matka dzwoniła? – spytała.
– Dzwoniła.
– To dobrze – stwierdziła. A później przesiedziała czterdzieści minut z nosem w komórce dziękując (na nie) za wszystkie moje propozycje poczęstunku.
² I wierci się mocno przy mierzeniu ciśnienia, więc 51/31 w wynikach musiało być jakimś grubym przekłamaniem. Wieczorne 190/100 już raczej nie.
³ Towary oznaczone zielonym „Wysyłamy w 24 godziny”. Akurat!
Archive for 26 października, 2021
Dzień dwa tysiące siedemset osiemdziesiąty pierwszy (wtorek)
Posted in Lepszy rydz niż nic, tagged babka, bratowa, dialog, EMPIK, Kunegunda, starość nie radość, wnerw, z przypisem on 26 października 2021| 20 Komentarzy »



