IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Stan zdrowia – prawie w normie. Straciłem co prawda apetyt, a na kawę nawet patrzeć nie mogę, ale to w zasadzie można zaliczyć na plus. Raz, że zrzucę trochę zbędnych kilogramów. Dwa – będę mniej uciążliwym gościem. Bo mój weekendowy wyjazd do Warszawy nadal aktualny. Jutro jak wszystko dobrze pójdzie będę już o tej porze w stolicy. Wieczorem muszę jeszcze dogadać ostatnie szczegóły z Palnikiem, rano się spakuję i w drogę.
Choroba lekko pokrzyżowała moje przedweekendowe przygotowania – najprawdopodobniej nie zdołam przygotować już żadnych blotek na nadchodzące dni. Zresztą zapewne uciekłbym się do zestawu cytatów, więc żadna strata. Nie przypuszczam, żebym miał czas i ochotę siadać przy kompie w Warszawie. W końcu jadę żeby spotkać się z ludźmi, będę próbował do maksimum wykorzystać okazję. Czyli najpewniej dopiero we wtorek pojawię się na tej stronie jakaś nowość.
Po południu musiałem stoczyć z babką drobną walkę. Skoro jadę w gości nie mogę przecież pojawić się z pustymi rękoma. Poprzednim razem wymknąłem się cichaczem podczas nieobecności babki, więc przybyłem do stolicy bez żadnych bagaży – teraz nie obędzie się bez gościńca.
– Weźmiesz jeszcze mojego twarogu, takiego prawdziwie wiejskiego, ze śmietaną teraz zrobiłam.
– Też babcia wymyśliła. I po kiego czorta ten twaróg?
– Usmażycie sobie naleśników. – babka miała gotową odpowiedź.
– Akurat będzie mu się chciało.
– To może swojej matce zanieść, ona usmaży.
– Babciu! – zniecierpliwiłem się – Nie! Żadnego twarogu nie biorę. Starczy to, co już jest przygotowane.
– To chociaż jeszcze małą [0,5 litra] buteleczkę pigwówki nalej i zabierz.
– Ja tego nie piję.
– To ten twój kolega może wypić ze znajomymi.
– Taki damski alkohol? Nie, nie biorę.
Hmmm… Tak się teraz zastanawiam… Mam nadzieję, że Palnik nie będzie miał pretensji. Ale ta pigwówka to naprawdę słodka słabizna – litr soku + 0,5 litra wódki (ostatnio brałem chyba Luksusową) + 0,5 litra spirytusu.
Read Full Post »