IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Babcia wyjrzała przez okno w pokoju (irytujący zwyczaj, bo muszę później poprawiać ściągnięte firanki).
– Ale ładny samochód. Piękny i nowy… jak laleczka. Pan A. zawsze gada „Kija trzeba i pałką po grzbiecie! Po trzy samochody w rodzinie mają i narzekają jeszcze, że ciężko żyć”.
Nie zareagowałem. Znam poglądy babki na temat własnego auta. Chciałaby, żeby jej ulubiony wnuczek zrobił sobie wreszcie prawo jazdy. Wtedy można by kupić samochód i bym mógł robić z jej szofera. Niedoczekanie. O panu A. nawet słuchać nie lubię! Szowinistyczna świnia! Często rankiem, gdy sąsiedzi zbiorą się pod blokiem czekając na mleko, wygaduje – pod kątem babki ewidentnie – różne rzeczy na temat Litwinów-szaulisów. A babka mu jeszcze „Dzień dobry” mówi!
Babcia podreptała do kuchni. Po chwili doleciało mnie jakieś mamrotania.
– Co takiego? – zirytowałem się lekko (nie znoszę takich rozmów przez całe mieszkanie)
– Powiedziałam, że niektórzy po trzy…
– To już słyszałem – przerwałem babce.
– Jak jest, tak jest dobrze. Zawsze odpowiadam, że jeden ma trzy samochody, a drugi i jednego nie ma.



