IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Niepowodzenia od samego rana. Najpierw się okazało, że nici z pieczenia makowca, bo zapomniałem wieczorem o namoczeniu maku! Później zachciało mi się eksperymentować z polewą na piernik – zamiast zrobić tradycyjną, kakaową, spróbowałem użyć białej czekolady… Klapa na całej linii! Czekolada rozpuściła się ładnie, ale za diabła nie chce zastygać na cieście. Szczęście sernik wiedeński wygląda na ładnie wypieczony. Ale mniejsza o ciasta. I o śmierdzące chlorem ręce (nie chciało mi się – bałwanowi – założyć gumowych rękawic do sprzątania łazienki). Dziś Wielki Piątek. Za chwilę posunę do kościoła. Jednak. Mimo wszystkich swoich… Nie, nie wątpliwości… W sumie gdybym nie poszedł, to tylko z lenistwa. Bo przyjemniej byłoby zostać w domu, posiedzieć w cieplutkim pokoju przy kompie czy telewizorze. Hm… Może miałoby to nawet większy sens, skoro nie idę na dzisiejsze wyjątkowe nabożeństwo z potrzeby serca?
Read Full Post »