IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Warszawski weekend (trzeci w tym roku)
Piątek
Po południu Galeria Mokotów z Palnikiem. Mogłem wreszcie porównać polskie centrum handlowe z widzianymi w Wilnie. Było chińskie żarcie (Cholera! Jednak mam dług – nie rozliczyłem się z panem P. za chińszczyznę) – mimo piątku kurczak na słodko-kwaśno-ostro (tak?) – pierwszy porządny posiłek po zatruciu.
Godz. 20.00 – Pinokio.
Sobota
Od godz. 17:00 znów jestem gościem Palnika i Mikronka.
Godz. 20:00 – Wola Park (i co w tym takiego śmiesznego, że byłem przekonany iż jadę do prawdziwego parku?) i koncert MAANAMU.
Godz. 22:00 z minutami (jakoś tak do drugiej w nocy?) – impreza u Pumexów (2+2+2+2 & ja).
Niedziela
Godz. 13:00 – Kawa u Sojuza.
Godz. 16:00 – Muzeum Narodowe z Palnikiem. Nadal mam lekkie wyrzuty sumienia, że zaciągnąłem go na wystawę „TRANSALPINUM – po obu stronach Alp. Malarstwo w Europie od Giorgiona i Dürera do Tycjana i Rubensa.”
Godz. 19.30 (orientacyjnie) – degustacja mojego sernika u Palnika w niewielkim gronie zaproszonych osób. Potem wyprawa na piwo do TORO.
Poniedziałek
Godz. 12:00 – rowerem do Gej House’u (ok 10 km w jedną stronę) i spotkanie z Robertusem i Maverickiem. W drodze powrotnej to już nie była przejażdżka rekreacyjna – wolę nawet nie wracać wspomnieniem do tej godziny.
Godz. 19.30 – Pizza z Palnikiem i Mikronkiem w jakimś lokalu w okolicach Chmielnej.
Godz. 21:00 – Kino Atlantis – „Złe wychowanie” Almodovara. Potem spacer po Warszawie.
Wtorek
Powrót do domu.



