IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ
Poranek w Warszawie (z bieżących notatek)
Wychodzą moje braki w wychowaniu, czyli niedostateczna znajomość zasad savoir—vivre’u. Zastanawiam się, o której godzinie gość może zrobić gospodarzom pobudkę? Czy w ogóle może? Czy wypada? Ostatnio u Jerzyka odczekałem do jedenastej. Tyle, że teraz położyłem się spać dość wcześnie (godz. 24.30). Wieczorem w TORO siedzieliśmy tylko do 23, bo Mikronek ma w tym tygodniu do pracy na pierwszą zmianę. Rano obudziłem się przed piątą tak jak Paweł. Myślałem, że uda mi się jeszcze trochę zdrzemnąć, ale ile można wytrzymać w łóżku? Zresztą nie po to przyjechałem do Warszawy żeby spać.
Godz. 5.50 Prysznic. Wymyłem włosy. Szampon… Hmmm… właśnie pomyślałem, że nie powinienem się chyba jednak na ten temat wypowiadać. Moje braki w obyciu.
Godz. 7.05 Doczytałem „Życie przed sobą” Emile Ajara (Romain Gary) – dwadzieścia stron, na które zabrakło mi czasu w trakcie mojej podróży do stolicy. Zastanawiam się trochę (oj, zdecydowanie za dużo tego myślenia), czy akurat ten tytuł powinienem pożyczać Palnikowi. Tyle, że to naprawdę rzecz warta poznania, przy tym zabawna… i w sumie, w zasadzie o miłości, a że jednocześnie smutna…
Godz. 8.20 Palnik nadal śpi zamknięty w sypialni. Włączyłem sobie kolejną płytę. Po Hildegardzie von Bingen (średniowiecze) Tobias Hume (ok.1569-1645). Trochę tak niezręcznie było mi grzebać po szufladach w poszukiwaniu czegoś do słuchania. Co prawda mam się czuć jak w domu, ale że życzenie/przyzwolenie zostało po części wymuszone na gospodarzach… Nie było od drzwi: „Słuchaj Hebius, tu jest to a to – czuj się, jak u siebie w domu”. Tylko w sobotę padło moje: ” To jak mam się u was czuć? Jak u siebie w domu, zupełnie swobodnie, czy jak w gościach?”. Wiem, jestem czepialsko-upierdliwy, ale dla mnie takie drobiazgi są niezwykle istotne. Żartowałem, że wolę się upewnić po lekturze tego niegdysiejszego wpisu na blogu (niedostępnego już w sieci, ale mam kopię archiwalną – po powrocie do domu dam tekst w przypisie) Palnika. Ale na prawdę rzecz wypływa tylko z mojego charakteru.
Godz. 8.40 Cholera! Może powinienem w takim razie wracać już dziś do domu? Z Robertusem widziałem się wczoraj, więc pewnie by się nie obraził, gdyby zaplanowana wizyta w GejHousie nie doszła do skutku?
Godz. 9.15 Wybebeszyłem pół szuflady z kompaktami. Jeśli płyty były w niej w jakiś sposób uszeregowane, to chyba według jakiegoś niezwykle skomplikowanego klucza (Maanam obok barokowej hiszpańskiej zarzueli). Idę budzić Palnika, bo inaczej faktycznie tylko się pakować i wracać do Kętrzyna o 15.10. Jeśli nie ma zamiaru jeszcze wstawać, to niech chociaż komputer udostępni.
Rozmowa
Palnik (zagrzebując się głębiej w pościeli w ramach przygotowań do dalszej drzemki): Poinformuj mnie jak będzie dziesiąta.
Ja (od laptopa): Dobrze. Obudzę Cię jak skończę blogowanie.
Palnik: To kończ jak najdłużej.
Hmmm….
Godz. 10.18 Telefon wyciągnął Palnika z pościeli. Powinienem chyba być wdzięczny temu dzwoniącemu nieznajomemu.
Read Full Post »