Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘GejHouse’

IMPORT Z ONETU


Tak sobie myślę – jeśli nie teraz, to nie opiszę już w ogóle tego mojego Sylwestra w GejHousie. Bo temat zdezaktualizuje się (jednak) tak, jak moje notatki poczynione w dniu wyjazdu do Warszawy (w piątek 31 grudnia). Miały się ukazać jako „Zapiski z brulionu (str.157-158)” ale nie chciało mi się siedzieć u Palnika przy komputerze, przepisywać tekstów… więc przepadło.

Stary Wawer – pojawiliśmy się (Palnik, Mikronek i ja) u Robertusa… Niech pomyślę – było pewnie już po 21. Trochę opóźnił się nam wyjazd (Palnik pożyczył samochód, więc odpadły problemy z transportem do i z powrotem) z powodu korytarzowej imprezy z sąsiadami Palników. Przy okazji poczyniłem interesujące spostrzeżenie (lekko zaskakujące i w sumie zabawne) – jak bym (gdzie bym) nie usiadł, zawsze mimowolnie narzucam sobie rolę obserwatora…

+

O! Właśnie odezwał się Walpurg na GG. A jak wszystkim doskonale wiadomo u Hebiuska podzielności uwagi za grosz :) Trudno – najpierw rozmowa, pisanie… kiedy indziej. Bo na 23:10 mam zaplanowany TV-seans – na „Dwójce” znów pojawia się serial „Nowojorscy gliniarze”.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Nie wiem jak temat ująć, żeby znów nie było jakichś problemów.

Sylwester w GejHousie. Moje pierwsze spotkanie z Madim. Przyjechał chłopak z Sojuzem i Medre tak jakoś trochę później niż ja z Palnik i Mikronkiem. Taki sam jak na zdjęciach, choć trochę inny, szczuplejszy, wysoki, ale niższy niż się spodziewałem¹, a ogólnie…
Uciekając się do porównania zrozumiałego dla każdego miłośnika kotów. Z jakże ważnym zastrzeżeniem (które także na porównanie należy rozciągnąć), że nie jestem zoofilem.
Czasem człowiek widzi małego, rozkosznego kociaka, którego po prostu musi pogłaskać.
Z Madim jest tak samo :)

_______
¹ Czy to z powodu tej szczupłości? Zdecydowanie powinien jeść więcej BigMaców w tym swoim MacDomnaldsie!

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

W piątek Sylwestra i nie wiem, na co się zdecydować. Są trzy możliwe scenariusze spędzenia tej nocy i powitania Nowego Roku

1. Tradycyjnie

Czyli na wsi, z rodzicami. A właściwie z mamą, przed telewizorem. Ojciec pewnie wypiję coś wcześniej i położy się spać już około 22. Przed północą trzeba będzie wyciągać go betów na otwieranie szampana i noworoczny toast.
Miałoby to nawet sporo plusów. Właściwie widzę tu same plusy. Będzie spokojnie i nie czekają mnie żadne rozczarowania. Mama by miała towarzystwo. Nie musiałbym nic robić, wydawać żadnej kasy – wystarczy sama moja obecność.

2. Enigmatycznie

Czyli z bratem, z bratową i… I więcej nic nie wiem. Ani kto jeszcze będzie u młodszego, ani jakie planują atrakcje. Ta enigmatyczność jest lekko niepokojąca. Ewentualne koszta minimalne. Przez święta wypiłem tylko kieliszek swojej paprykówki, więc mógłbym zabrać butelkę, dokupić jeszcze jakiegoś szampana, wziąć trochę rogalików (jutro pieczemy na babki urodziny) i byłbym gotów.

3. Ludnie

Czyli w Warszawie, w GejHousie, z Robertusem i innymi mniej, czy bardziej znajomymi osobami. Nie ukrywam – pokusa wyjazdu jest ogromna. Zauważalne plusy:
– Kilka dni z Palnikiem, maksymalnie do poniedziałkowego ranka. Panowie P&P dłużej nie mogą mnie gościć, a i ja muszę wracać szybko do Kętrzyna, bo trzeciego stycznia urodziny babki;
– Spotkanie z Sojuzem. Nawet gdyby nie zjawił się u Robertusa na Sylwka, skoro byłbym już w stolicy, miałbym okazję oddać mu pożyczone książki. Co jak co, ale książki należy zwracać. Już szybciej zapomnę komuś, że wisi mi kasę, niż cokolwiek pożyczonego z mojej biblioteczki. Mama się dziwi, że nie rozmawiam z Renatą, najbliższą koleżanką z podstawówki. O czym miałbym? O tych komiksach Bohdana Butenki, które pożyczyła, gdy miała 10 lat i nie zwróciła do tej pory? Przygody Gucia i Cezara są teraz prawie nie do zdobycia!
– Miałbym okazję (kto wie, czy nie ostatnią) poznać osobiście Madiego i Webera, urealnić kolejne dwie wirtualne znajomości.
Niestety tu się zaczynają się też moje wątpliwości. Czy będę potrafił bawić się w tym towarzystwie? Nie chodzi mi o konkretną grupę ludzi, tylko ogólnie o grupę, jakąkolwiek. Stać z boku i obserwować rozbawione pary – nie wiem, czy akurat tego na koniec roku potrzebuję najbardziej.

Muszę się dobrze zastanowić.
A najlepiej, gdyby ktoś pomógł mi w podjęciu decyzji.

Redakcja 2017.12.17; poprawki 2024.02.02

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Warszawski weekend (trzeci w tym roku)

Piątek

Po południu Galeria Mokotów z Palnikiem. Mogłem wreszcie porównać polskie centrum handlowe z widzianymi w Wilnie. Było chińskie żarcie (Cholera! Jednak mam dług – nie rozliczyłem się z panem P. za chińszczyznę) – mimo piątku kurczak na słodko-kwaśno-ostro (tak?) – pierwszy porządny posiłek po zatruciu.

Godz. 20.00 – Pinokio.

Sobota

Od godz. 17:00  znów jestem gościem Palnika i Mikronka.

Godz. 20:00 – Wola Park (i co w tym takiego śmiesznego, że byłem przekonany iż jadę do prawdziwego parku?) i koncert MAANAMU.

Godz. 22:00 z minutami (jakoś tak do drugiej w nocy?) – impreza u Pumexów (2+2+2+2 & ja).

Niedziela

Godz. 13:00 – Kawa u Sojuza.

Godz. 16:00 – Muzeum Narodowe z Palnikiem. Nadal mam lekkie wyrzuty sumienia, że zaciągnąłem go na wystawę „TRANSALPINUM – po obu stronach Alp. Malarstwo w Europie od Giorgiona i Dürera do Tycjana i Rubensa.”

Godz. 19.30 (orientacyjnie) – degustacja mojego sernika u Palnika w niewielkim gronie zaproszonych osób. Potem wyprawa na piwo do TORO.

Poniedziałek

Godz. 12:00 – rowerem do Gej House’u (ok 10 km w jedną stronę) i spotkanie z Robertusem i Maverickiem. W drodze powrotnej to już nie była przejażdżka rekreacyjna – wolę nawet nie wracać wspomnieniem do tej godziny.

Godz. 19.30 – Pizza z Palnikiem i Mikronkiem w jakimś lokalu w okolicach Chmielnej.

Godz. 21:00 – Kino Atlantis – „Złe wychowanie” Almodovara. Potem spacer po Warszawie.

 Wtorek

Powrót do domu.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Poranek w Warszawie (z bieżących notatek)

Wychodzą moje braki w wychowaniu, czyli niedostateczna znajomość zasad savoir—vivre’u. Zastanawiam się, o której godzinie gość może zrobić gospodarzom pobudkę? Czy w ogóle może? Czy wypada? Ostatnio u Jerzyka odczekałem do jedenastej. Tyle, że teraz położyłem się spać dość wcześnie (godz. 24.30). Wieczorem w TORO siedzieliśmy tylko do 23, bo Mikronek ma w tym tygodniu do pracy na pierwszą zmianę. Rano obudziłem się przed piątą tak jak Paweł. Myślałem, że uda mi się jeszcze trochę zdrzemnąć, ale ile można wytrzymać w łóżku? Zresztą nie po to przyjechałem do Warszawy żeby spać.

Godz. 5.50 Prysznic. Wymyłem włosy. Szampon… Hmmm… właśnie pomyślałem, że nie powinienem się chyba jednak na ten temat wypowiadać. Moje braki w obyciu.

Godz. 7.05 Doczytałem „Życie przed sobą” Emile Ajara (Romain Gary) – dwadzieścia stron, na które zabrakło mi czasu w trakcie mojej podróży do stolicy. Zastanawiam się trochę (oj, zdecydowanie za dużo tego myślenia), czy akurat ten tytuł powinienem pożyczać Palnikowi. Tyle, że to naprawdę rzecz warta poznania, przy tym zabawna… i w sumie, w zasadzie o miłości, a że jednocześnie smutna…

Godz. 8.20 Palnik nadal śpi zamknięty w sypialni. Włączyłem sobie kolejną płytę. Po Hildegardzie von Bingen (średniowiecze) Tobias Hume (ok.1569-1645). Trochę tak niezręcznie było mi grzebać po szufladach w poszukiwaniu czegoś do słuchania. Co prawda mam się czuć jak w domu, ale że życzenie/przyzwolenie zostało po części wymuszone na gospodarzach… Nie było od drzwi: „Słuchaj Hebius, tu jest to a to – czuj się, jak u siebie w domu”. Tylko w sobotę padło moje: ” To jak mam się u was czuć? Jak u siebie w domu, zupełnie swobodnie, czy jak w gościach?”. Wiem, jestem czepialsko-upierdliwy, ale dla mnie takie drobiazgi są niezwykle istotne. Żartowałem, że wolę się upewnić po lekturze tego niegdysiejszego wpisu na blogu (niedostępnego już w sieci, ale mam kopię archiwalną – po powrocie do domu dam tekst w przypisie) Palnika. Ale na prawdę rzecz wypływa tylko z mojego charakteru.

Godz. 8.40 Cholera! Może powinienem w takim razie wracać już dziś do domu? Z Robertusem widziałem się wczoraj, więc pewnie by się nie obraził, gdyby zaplanowana wizyta w GejHousie nie doszła do skutku?

Godz. 9.15 Wybebeszyłem pół szuflady z kompaktami. Jeśli płyty były w niej w jakiś sposób uszeregowane, to chyba według jakiegoś niezwykle skomplikowanego klucza (Maanam obok barokowej hiszpańskiej zarzueli). Idę budzić Palnika, bo inaczej faktycznie tylko się pakować i wracać do Kętrzyna o 15.10. Jeśli nie ma zamiaru jeszcze wstawać, to niech chociaż komputer udostępni.

Rozmowa

Palnik (zagrzebując się głębiej w pościeli w ramach przygotowań do dalszej drzemki): Poinformuj mnie jak będzie dziesiąta.
Ja (od laptopa): Dobrze. Obudzę Cię jak skończę blogowanie.
Palnik: To kończ jak najdłużej.
Hmmm….

Godz. 10.18 Telefon wyciągnął Palnika z pościeli. Powinienem chyba być wdzięczny temu dzwoniącemu nieznajomemu.

Read Full Post »

« Newer Posts

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij