Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Aleksander Kwaśniewski’

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Przy dzisiejszej rocznicy chciałem się pobulwersować trochę naszym (ale nie moim) prezydentem Kwaśniewskim i przypomnianymi przez niego w Wieluniu słowami Józef Beck: „W życiu państw i narodów jest tylko jedna rzecz bezcenna. Tą rzeczą jest honor”. Ale nie, daruję sobie. Jeszcze by się kto poczuł urażony moimi opiniami na temat pana K. i tego, co mógłby mu zrobić piesek. Na dokładkę nie jestem w stanie ogarnąć tak abstrakcyjnych pojęć jak „honor narodu”. Rozumiem jedynie, że traktowanie polskich obywateli chcących się dostać do USA jak kryminalistów nie narusza tego w najmniejszym stopniu. Nasz wiernopoddańczy stosunek względem Wielkiego Brata zza Oceanu też nie stoi w najmniejszej kolizji z honorem narodowy.

Po południu wybrałem się na krótką przechadzkę po mieście. Przy okazji kupiłem nowy numer Filmu z dołączonym tomem rozmów z hiszpańskim reżyserem Pedro Almodovarem. I szarpnąłem się na „Kocią kołyskę” Vonneguta z serii Gazety Wyborczej. Dobra, tu się przyznam – coś mi się pokiełbasiło i pomyliłem powieść z „Rzeźnią numer 5” , ale w sumie nie stało się nic strasznego. W ”Kociej kołysce” Vonnegut też jest w najwyższej formie, a i nazwisko tłumacza (Lech Jęczmyk) stanowi niezłą zachętę do włączenia tytułu do własnej biblioteczki.

+

Babka zapowiedziała powrót na najbliższą niedzielę.
– Wrócę sama bezpośrednim autobusem przez Reszel, nie musisz po mnie przyjeżdżać – stwierdziła
– I bardzo dobrze. Przynajmniej nie nawiezie babcia żadnych tobołów. – skomentowałem zgryźliwie.
Bo zdarzało się – gdy odwoził babkę własnym samochodem jeden z synów jej przyjaciółki – że targała ze Szczytna… wielką torbę jabłek, ulubionych antonówek. Albo cała worek jakichś ciuchów.

Read Full Post »

IMPORT Z ONETU

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Jeden wielki rzyg na całe to telewizyjne i prywatno-blogowe przeżywanie, egzaltowane ekscytowanie się faktem wstąpienia do Unii, na to wszechobecne NADEJSZŁA WIEKOPOMNA CHWILA… HISTORIA NA NAS PATRZY… Widocznie jestem nienormalny, ale mnie ani grzeje, ani ziębi fakt, że staliśmy się z dniem 1 maja jednym z państw Unii Europejskiej. Nie lałem łez wzruszenia na widok niebieskiej szmaty z żółtymi gwiazdkami wciąganej na maszt przez Kwacha, nie darłem też z tego powodu – wzorem Rejtan (Tadeusza; chorego psychicznie, jeśli dobrze pamiętam esej Janusza Tazbira poświęcony tej personie) – szat na sobie, krzycząc „Bracia!, Polska, Matka Nasza, do burdelu sprzedana została!”. Historyczny moment… Pieprznie asteroid czy inna jakaś kometa w naszą planetkę i nic nie zostanie z tej historycznej chwili, żaden karaluch, czy inny robal, który przetrwa katastrofę nie będzie się uczył o wstąpieniu Polski do Unii 1 maja 2004 roku. Resztą nie potrzeba żadnej ogólnoświatowej katastrofy, by zepchnąć to fetowane tak pompatycznie i patetycznie wydarzenie. Wystarczy, że Unia się rozpadnie z hukiem, albo zintensyfikujemy „wojnę z terroryzmem”. Dużo rzeczy wydarzyć się może, które zniwelują całe to wczorajsze wydarzenie do jednego marnego zdania w podręcznikach do nauki historii. Więc dajcie już ludzie spokój tym pierdołom, tym wszystkim ochom i achom!

Read Full Post »

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij