Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘strych’

U sąsiadów przybyło na strychu tyle pudeł z wszelkim bogactwem, że aż się zmobilizowałem i zacząłem powoli wynosić to, co niepotrzebne z naszej części pomieszczenia. Bo też naniosłem już tam różnego badziewia, co to szkoda wyrzucić, bo może się jeszcze przydać. Trzy pary butów babki (drewniaków to już chyba po osiemdziesiątce nie nałożyła ani razu) poszły do kontenera PCJK, wór jakichś gałganów i moich znoszonych sandałów do śmieci.

Reklamy

Read Full Post »

3:50 Budzi mnie jakiś hałas w łazience. Babka nie czuje się najlepiej i kontaktuje gorzej, niż zwykle. Ciśnienie jej podskoczyło, ale poziom nie jest jeszcze alarmujący wysoki. Przynoszę tabletki i wracam do łózka.
5:00 Nim zdążę zasnąć dzwoni budzik.
Lekkie śniadanie – herbata, kanapka z żółtym serem. Babka twierdzi, że już z nią lepiej. Ciśnieniomierz pokazuje 158/87, więc nie muszę dzwonić do pana K. i odwoływać wyjazdu do pracy.
6:15 Majster zajeżdża pod blok.
6:35-16:48 W Czarcich Dołach (gospodarstwo rolne).
Do zrobienia są przeróbki na poddaszu (ze strychu ma być część mieszkalna) oraz podbitka przy dachu i na dwóch szczytach. W dalszej perspektywie tynkowanie dużego garażu i rozbudowa obory (to drugie raczej dopiero na wiosnę). W sumie nic ciekawego – ani pod względem zajęcia, ani spodziewanego wynagrodzenia.
Zaczynamy od zabudowy balkonu pod szczytem nad wejściową przybudówką.
9:30 Przerwa na kawę i drugie śniadanie.
Dzwonię do babki. Po moim wyjeździe ciśnienie skoczyło jej do 248/144, ale łyknęła kilka tabletek i jest już dobrze. Był listonosz, odebrała dla mnie paczkę, a teraz siedzi u niej Zosia i rozmawiają o rodzinnych stronach.
14:30 Gospodarz woła na obiad. No i dupa! Skoro dają żarcie mogę zapomnieć o dniówce do 15.
Słońce przygrzewa, na strychu jest chyba ponad 30 stopni. Nie dość, że z sennością muszę walczyć, to jeszcze głowa zaczyna mnie boleć.
15:00 Kolejny telefon do babki – uprzedzam, że wrócę ciut później i że jadłem na miejscu.
– A ja już ogórkowej na obiad nagotowałam –
– To będzie babcia miała dla siebie na dwa dni, na dziś i na jutro – mówię.
17:15 W domu.
Jestem wykończony. Nawet na dokładniejsze przejrzenie przesyłki z Merlina (nie mówiąc o cieszeniu się nią) nie mam siły i chęci. Sprawdzam tylko, czy tytuły są zgodnie z zamówieniem
18:00 Kolacja. Chwila przy komputerze.
20:00 Kąpiel.
21:26 Kładę się spać.

Read Full Post »