Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘babka’

Babka znów nie chce jeść. A przed wieczornym deszczem robi się mocno uciążliwa.
Zacząłem trochę myśleć o wypadzie do stolicy, ale na razie wszystko jest pod górkę. Chyba lepiej dać sobie spokój i kupić coś na Allegro. Albo w Bonito.

Reklamy

Read Full Post »

W południe wizyta ojca. Po odwiedzeniu fryzjerki czeka u nas przez jakieś dwie godziny, aż kolega, z którym przyjechał pozałatwia swoje sprawy i zabierze go na wieś. Siedzimy w kuchni, rozmawiamy, babka drzemie.
Pod wieczór robię większe zakupy w Biedronce. Miałem już w środę, ale dopiero dzisiaj zabrakło mi kawy, co okazało się bardzo skutecznym środkiem mobilizującym.

Read Full Post »

Wzrost ciśnienia. Atmosferycznego. Babka jest niespokojna, pobudzona, co chwila się upewnia, że jestem w mieszkaniu. Nie dałem rady wyskoczyć nawet na cmentarz celem podlania pelargonii. Na szczęście po zeszłotygodniowych deszczach ziemia w donicy ma pewnie nadal dość wilgoci.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Powrót do normalności. Albo chwilowa poprawa. W każdym razie przez dzień jest na tyle dobrze, że decyduję się na wieczorne wyjście do zamku. W tym roku lokalna oferta Nocy w Muzeum jest zdecydowanie nie pod mój gust. Z całego programu wybieram tylko prezentację nowych nabytków w zbiorach i zwiedzanie muzeum z przewodnikiem. Krzesła z kętrzyńskiej loży masońskiej (wzmiankowane nowe nabytki) okazują się zupełnie nieefektowne. Oprowadzanie, w porównaniu z tymi z lat poprzednich, średnio zajmujące.
Przed wyjściem z domu tyle razy powtarzam babce: „Tylko pamięta babcia, że poszedłem do zamku. Jeśli się babcia przebudzi i zobaczy, że nikogo nie ma w domu, żeby się babcia nie zdenerwowała. Jestem w zamku, ale szybko wrócę”, że babka w ogóle nie zasypia i przez dwie godziny (20-22) czeka na mój powrót.

Read Full Post »

Do południa deszczowo, później się przejaśnia, momentami jest nawet słonecznie. Babka nadal nie chce jeść, ale przy śniadaniu trochę się już odzywa. I wypija cały kubek kawy (dwie łyżki Inki, jedna rozpuszczalnej naturalnej). O czternastej daje się skusić na dwie garści truskawek. A przy obiedzie na plasterek babki ziemniaczanej. Wieczorem, przy kolacji, jogurt tylko napoczyna (dałem za dużo płatków owsianych?), ale bez oporu łyka tabletki. I już normalnie popija sok, nawet kilka razy prosi, żebym podał jej szklankę.

Read Full Post »

Nadal źle. W nocy wręcz bardzo.

Read Full Post »

Babka rankiem (początek ok. 5:20) nadmiernie rozgadana. Wieczorem męczy się z wysokim ciśnieniem. Szczęściem temperatura spadła do znośniejszych wartosci, więc przynajmniej z tej strony jest spokój.
W południe doczekałem się wreszcie (zakup z 29 kwietnia) przesyłki z drugim tomem listów Czapskiego i Heringa. Mam nadzieję, że książki upolowane w weekend na Allegro (tym razem poszło łatwo, bo nie miałem konkurencji przy licytacji) dotrą szybciej. Zwłaszcza, że po lekturze „Śmierć w bunkrze” chciałbym siąść do czegoś lżejszego, a „Drobne ustroje” Zientarowej zdają się gwarantować radosną rozrywkę.

Read Full Post »

Older Posts »