Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for the ‘Wydanie drugie’ Category

Po czternastej mam nieoczekiwaną wizytę bratowej. A tylko co zdążyłem zjeść śniadanie, zrobić zakupy i ucieszony spokojnym snem babki pomyśleć, że będę miał kilka chwil dla siebie.
Barbara przyjechała z Kunegundą, ale jest prawie tak, jakby była sama. Żeby nie przeszkadzać babce w odsypianiu środy siedzimy w kuchni i usiłujemy klecić jakąś konwersacje. A bratanica zajęła fotel w przedpokoju i coś tam podjada (żelki? drażetki? na 100% nic zdrowego) z nosem w tablecie i słuchawkami na uszach.
Obiadu nie gotuję. Babce smażę jajecznicę, mnie wystarczą kanapki z pasztetem z soczewicy.
Wieczór spędzam przed telewizorem, przy kolejnych odcinkach „Gwiezdnych wrót”. Od dwudziestej siedzę przy komputerze i słucham radia (PR2). Napoczęty Aciman (str.126/332) leży odłogiem, a tymczasem mama już prawie kończy „Czarownicę”, choć zaczęła dopiero we wtorek i twierdziła, że ma już dość kryminałów Läckberg.
Przed dwudziestą drugą odzywa się na FB Pinokio i klikamy przez dłuższą chwilę o tym i owym. On o zmianach w życiu, ja że znów wykipiało mi mleko. Nawet nie zauważyłem, że nie zagadywałem do niego przez dwa tygodnie. Chyba znowu zaczynam się zamykać na kontakty ze znajomymi.

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Aktualizacja 2018.02.05; dodanie właściwych ilustracji
Reklamy

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ

Tekst dostępny jedynie w wersji papierowej.
(2017.10.28)

Pogoda średnio atrakcyjna. Pada, ostro wieje*.
7:40-15:35 Mama z wizytą.
Robię opłaty za mieszkanie, płacę rachunki. W saloniku RUCH-u znów nie ma nowego tomu Superbohaterów Marvela.
– Tak to jakoś zupełnie w kratkę przysyłają – komentuje sprawę sprzedawczyni. – Całkowicie losowo.
Na obiad zupa paprykowa. Babka po południu już nic nie je, więc zostaje mi na zaś więcej, niż pół gara.
16:00-19:45 Drzemka, z której wstaję z lekkim bólem głowy.
Reszta dnia zupełnie nieciekawa, do szybkiego zapomnienia.

_________________________________________
* „Gdybym wyszedł na miasto z aparatem fotograficznym – pomyślałem, wracając z dworca po odprowadzeniu mamy na autobus – miałbym całkiem ładną kolekcję zdjęć połamanych parasoli wystających z miejskich koszy na śmiecie”.
Bo praktycznie z co drugiego kosza sterczał jakiś wywinięty na lewą stronę.

Read Full Post »

SAM_6445

(niedziela) 14 June, 2015 19:23

Wracam tym samym autobusem, którym przyjechałem. Niestety tym razem nie mam dwóch miejsc tylko dla siebie. Obok usiadła gorąca laska. Dosłownie gorąca. Wtulam się mocno w okno, a ona i tak co chwila wkleja się we mnie. Jakby mało mi było bolących nóg (kolan), których nie mam gdzie rozprostować.
Koszmar!

Redakcja 2015.06.17

Read Full Post »

SAM_6445

(niedziela) 14 June, 2015 17:01

Popołudnie mam wolne. Odpoczywam. Przez chwilę miałem myśl, by zajrzeć na Powązki. Ale jakiś otwarty, chłodny grobowiec, czy zacieniona krypta, byłby za wielką pokusą do drzemki. Teraz jestem jeszcze w stolicy, lecz już niedługo tego dobrego. Autobus właśnie mija Arkadię.

Redakcja 2015.06.17

Read Full Post »

SAM_6445

(sobota) 13 June, 2015 11:48

Koszulkę też mam w czekoladzie! A Warszawa zgodnie z prognozami rozgrzana, co widać nawet z okna autobusu.

Redakcja 2015.06.17

Read Full Post »

SAM_6445

(sobota) 13 June, 2015 09:44

Ostrołęka żegna, czyli pół drogi za mną. I dobrze, bo tak się niewygodnie siedzi, że już mnie nogi bolą.
Na dodatek spodnie usmarowałem czekoladą z wafelka.
Same klęski!

Redakcja 2015.06.17

Read Full Post »

SAM_6445

(sobota) 13 June, 2015 08:29

Wnioskując z architektury mijanych okolic jestem już na Kurpiach. Autobus jakiś zdezelowany, niewygodny, skrzypi. Słońca jeszcze nie widziałem. Ale najważniejsze, że głowa już prawie nie boli i oddycham całkiem normalnie.

Redakcja 2015.06.17

Read Full Post »

Older Posts »