Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2018

Najprzyjemniej jest między drugą, a piątą. W nocy.

Reklamy

Read Full Post »

Upał ani myśli zelżeć. Na obiad kupuję kawałek babki ziemniaczanej. Dla mnie danie trochę za ciężkie, ale biorę, bo wiem, że babka się skusi. Wieczorem rozkłada mnie ból głowy i zamiast cieszyć się powrotem do sieci forum Gejowa, szybko ląduję w łóżku.

Read Full Post »

Godzina z cudARTeńką, urlopującą przez tydzień na mazurskich jeziorach. Zjawiła się w Kętrzynie o 12:30 i posiedziała ze mną przez chwilę nad zbyt gorącą herbatą. Na trzynastą wyskoczyła do pobliskiego kościoła św. Jerzego wypełnić chrześcijański obowiązek uczestnictwa w niedzielnej mszy. Po nabożeństwie zaszła ponownie, tym razem z koleżanką, na kawę. Posiedzieliśmy spokojnie w kuchni rozmawiając głównie o pogodzie i żeglugowych planach/poczynaniach pań. Proponowałem spacer po mieście (miałbym wreszcie okazję sfotografować kogoś na tej nowej ławeczce z Kętrzyńskim), ale panie przedłożyły bardzo rozsądnie żaglówkę i wodę nad rozpalone ulice.
Po siedemnastej nadciąga wyczekiwany od tygodnia deszcz. Niestety ochłodzenia z sobą nie przyniósł. Po okolicy krąży też jakaś burza, ale grzmi na tyle nieintensywnie i odlegle, że spokojnie korzystam z komputera.
A w nocy robię sobie maraton „Dumy i uprzedzenia”, najsłynniejszej ekranizacji z Colinem Firthem i Jennifer Ehle. Myślałem o trzech odcinkach, ale jak już zacząłem, nie potrafiłem się oderwać i obejrzałem całość.

Read Full Post »

Ciężko jest, ale nadal żyjemy. Oboje.

Read Full Post »

Na nic otwarte przez całą noc drzwi balkonowe. W pokoju od rana jak było, tak i jest 29°C. Wentylator włączam babce od razu po śniadaniu, a wyłączam dopiero po dwudziestej. Naleśników mama nasmażyła z zapasem, nie muszę się więc martwić obiadem. Placków jest dość i dla nas, i dla Barbary, która przeczekuje u mnie kilka popołudniowych godzin pomiędzy wizytą u fryzjerki, a odjazdem autobusu. Po szesnastej próbuję czytać, ale zapału wystarczyło mi tylko na wywiad z Szymonem Niemcem z nowego numeru „Repliki”. Później już tylko słucham radia i czekam na zmrok.

Read Full Post »

Pociąg z Gdańska ma kwadrans opóźnienia, czyli goszczę Abramasię (+2) od 12:45 do 16:47. Po obiedzie (tradycyjnie naleśniki) siedzimy w pokoju i rozmawiamy. Jest zbyt upalnie, by wyjść z domu nawet gdzieś blisko. Zwłaszcza, że malutka Abramasia (chwilowo, z oczu przede wszystkim, bardziej podobna do Stephena) jest zbyt zmęczona, by zasnąć i co chwila domaga się jedzenia albo uwagi.
Abramasia pilnuje prywatności córki i nie wrzuca niczego na FB, nie robię więc w ogóle żadnych zdjęć. W ramach wymiany prezentów otrzymuję tom opowiadań Tokarczuk, a pozbywam się jednego egzemplarza „Opowiadań z Doliny Muminków”.
Mama swój autobus ma godzinę przed pociągiem do Białegostoku, więc na dworzec gości odprowadzam sam. Babka na szczęście śpi w miarę spokojnie pod wentylatorem i możemy wyjść sporo przed czasem, żeby skorzystać z uroków klimatyzowanej dworcowej poczekalni.

Read Full Post »

Niespodzianka przed jedenastą – przyjechała mama.
– Pomyślałam – wyjaśniła – że w czwartek będzie za mało czasu, żeby cokolwiek zrobić.
Rozmawiamy, sprzątamy, czekamy.
A pogoda coraz straszniejsza i ponoć nie ma widoków na ochłodzenie przed drugim tygodniem sierpnia. Jak to przeżyć?

Read Full Post »

Older Posts »