Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Lipiec 2017

Noc przy otwartych drzwiach balkonowych. Nad ranem pada, solidnie, rodzice mają nawet burzę. Przedpołudnie jest nawet całkiem znośne. Później robi się parno, ciężko. Po obiedzie muszę już włączyć babce wentylator, bo strasznie marudzi. Porzeczki przywiezione przez Barbarę dopiero późnym wieczorem rozgotowuję z cukrem i zostawiam w garnku. Przed snem oglądam jeszcze ekranizację – całkiem udaną – pierwszej kryminalnej przygody Agathy Raisin.

Read Full Post »

Upały jeszcze nie zdążyły dotrzeć na Mazury, a już mam w pokoju 28 °C. Zgroza!

Read Full Post »

Babka rano śpi zbyt mocno, by miało sens budzenie jej na śniadanie. Niefartownie, ale mimo wszystko nie rezygnuję z planów i o dziesiątej idę do zamku. Jeden „Spacer ulicami dawnego Rastemborka” już odpuściłem. Teraz ma być wycieczka z przewodnikiem po historycznym centrum miasta, najstarszych ulicach w obrębie średniowiecznych murów, a to żal byłoby stracić.
W muzeum zebrało się nas wszystkich chętnych ze dwadzieścia osób. Prowadzącym spacer okazał się fascynujący pan SJP (tak sobie wyobrażam prawdziwego Polaka-frondystę), którego miałem już okazję poznać (słyszeć) przy zwiedzaniu zamku w ramach tegorocznej Nocy Muzeów. Teraz przez ponad dwie i pół godziny opowiadał o przeszłości Kętrzyna, historii ulic, zabudowanych obecnie w większości zwykłymi PRL-owskimi blokami. Przy tablicy Arno Holza znów miałem okazję posłuchać, jak deklamuje fragmenty „Narodzin i chrztu” poety i robi to na mnie równie wielkie wrażenie, jak za pierwszym razem. Miałem z sobą aparat, ale za późno pomyślałem, że mógłbym nagrać filmik.
Po zwiedzeniu bazyliki św. Jerzego (z wizytą w salce muzealnej przy prezbiterium i wejściem na wieżę) wracamy jeszcze na chwilę do zamku na szybkie obejrzenie eksponatów związanych z terenem spaceru. W domu jestem o 12:30. Babka szczęśliwie nadal śpi, spokojnie i twardo.

Read Full Post »

Przegapiłem, że w Biedronce ma być „Kokainowy blues” Kerry Greenwood. W poniedziałek miał być (w ramach akcji „Książki za 9,99 zł), więc dzisiaj nie było już czego szukać.
W ogóle mi umknęło, że Albatros zaczął wydawać „Zagadki kryminalne panny Fisher”.
W sumie może to i lepiej.

Read Full Post »

Mama z torbą ogórków i fasolki szparagowej.
– Nie wiem, jak kiedyś dźwigałam po dwie siatki zakupów. Teraz i pięć kilo to już dla mnie za dużo – narzeka na dzień dobry. – Dobrze, że Barbara jechała akurat rowerem do sklepu i zawiozła mi torbę na przystanek.
Ogórki przerabiamy na korniszony. Fasolka jest na obiad, a nawet dwa, bo sporo zostało.

Read Full Post »

Leje w nocy i przez cały dzień. Przy wyjściu na zakupy ślizgam się niebezpiecznie w swoich dziadowskich klapkach (jak przetrzymają jeden sezon, to będzie dobrze) na gumowej podeszwie. A wieczorem dopada mnie ból głowy.

Read Full Post »

Do południa ciężko, parno, później pada. Na obiad podaję makaron z sosem – babce na słodko, sam dojadam pomidorowy (pikantny) otworzony dla Barbary. U rodziców remont w pełni. Wczoraj mama przez cztery godziny wynosiła książki – dziś ojciec maluje mniejszy pokój.

Read Full Post »

Older Posts »