Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2017

Ciepło, sennie, leniwie.
Na obiad mam pulpety. Szczęśliwie z lekkim nadmiarem, więc nie muszę oddawać swojej porcji bratowej, która znów jest w mieście i wpadła na godzinę.
Po osiemnastej chodzę na pocztę odebrać przesyłkę ze Znaku. Przy okazji kupuję kartki wielkanocne. Miałem wziąć pięć, wyszedłem z czternastoma. Niniejszym można chyba uznać, że pomysł wysyłania paskudnych samoróbek (nieszczęsne hand made znane adresatom akcji walentynkowej) upadł, nim się na dobre wykrystalizował.

Read Full Post »

Wszędzie wokoło wisiały portrety słynnych osobliwców z dawnych lat – bez ram, narysowane bezpośrednio na ścianach farbą olejną, węglem i kredkami świecowymi.*

Babka ma niespokojną noc. A przed ósmą przyjeżdża mama, więc i rano nie mam warunków do spania. Po śniadaniu (babka zachciała naleśników – mama smaży) idę do fryzjera. Zakład, z którego korzystam zwyczajową jest zamknięty (brak jakiejkolwiek informacji dlaczego i do kiedy), odwiedzam więc fryzjerkę polecaną przez ojca. Kobieta faktycznie strzyże dobrze, szybko. I nie zmusza do rozmowy. Pomyślę, czy się do niej nie przenieść na stałe.

_____________________________
* Miasto cieni, Ransom Riggs, str. 371

Read Full Post »

Rodzina z wizytą. Przy okazji pobytu w mieście. Przez pięć minut jest Paweł, przez godzinę Barbara. Brat skorzystał z łazienki, bratową nakarmiłem zupą.

Read Full Post »

Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ W wersji papierowej jest jeszcze mniej.

Read Full Post »

Wróciłem do porządkowania rodzinnych fotografii. Do przejrzenia zostały te najstarsze, z lat czterdziestych i początku pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Babka po południu i tak nie śpi, wierci się w łóżku i narzeka, że za ciepło (słońce przez szyby faktycznie nieźle nas dogrzało – aż musiałem zakręcić grzejnik i otworzyć okno w kuchni) znalazłem więc dla niej zajęcie. Dopytując (a właściwie – upewniając się), kto jest kim na poszczególnych zdjęciach i uściślając okoliczności powstania ujęcia („A to moja mama… pszczoła ja akurat użądliła.” „A obok?” „Ciotka Wandy [bratowej].” „Ciotka Wandy, czy matka?” „Ciotka…” „A racja, ojciec Wandy szybko został wdowcem.” „…Rufina jej było.”), zapełniam notatkami rewersy fotek. Do obiadu przejrzeliśmy raptem z dwadzieścia odbitek, bo babka ma tendencję do wpadania w dygresję i dryfowania wspomnieniami w zupełnie nieoczekiwanych kierunkach.

Read Full Post »

Bez zmian – rano najchętniej bym nie wstawał z łóżka, a wieczorem w ogóle się nie kładł. Na obiad wyciągam z zamrażarki pulpety. Swoją porcję zamiast zjeść zostawiam na jutro. Odgrzeję dla babki i znów nie będę musiał nic gotować.

Read Full Post »

Dosypiam do dwunastej. Resztę dnia dzielę między komputer, radio i książkę.

Read Full Post »

Older Posts »