Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Listopad 2016

Pominąłem jeden schodek przy schodzeniu. Wszystko chyba przez silne okulary na nosie, do których noszenia nie jestem za bardzo przyzwyczajony (przeważnie tylko w nich czytam). Wydawało mi się, że już będzie podest, a tu niespodzianka… i zbita, skręcona stopa w rezultacie. Lewa.
Z początku bolało jak diabli, ale nie widać, żeby coś spuchło i już – w piątej godzinie po wypadku – mogę prawie normalnie chodzić, więc liczę, że to tylko niegroźny uraz.
Ale babka się mocno przejęła. I z tego wszystkiego zapomniałem recepty odebrać w przychodni.

Reklamy

Read Full Post »

Najpierw nagotowałem zbyt duży gar zupy. Bo wpadł brat i myślałem, że zostanie na obiad, a on się szybko zmył, samochodem z kumplem, żeby oszczędzić na autobusowym bilecie.
A później nie zauważyłem, że nie wyłączyłem gazu i zupa (kalafiorowa) gotowała się jeszcze godzinę po tym, jak dodałem śmietanę. Na szczęście płomień był dość mały, a kartofle chyba jakieś pastewne (a może silnie nawożone?), bo nie wszystkie rozgotowały się na papkę. Poza kartoflami dało się jeszcze zidentyfikować pieprz (dodaję w ziarnach) i liść laurowy.

Read Full Post »

Najchętniej bym w ogóle nie wstawał z łóżka. Ale musiałem do apteki zajść. I chleba było tyle, co na śniadanie babki – jedna kromka plus piętka dla gołębi.
Może to gadanie bratowej o stresie (że żyję, a przez w/w nawet posiwiałem) dlatego tak mnie wkurza, że coś jest na rzeczy?

Read Full Post »

Deszcz po południu przeszedł w śnieg i na dworze znów zrobiło się prawdziwie zimowo, biało. Nadal nie kupiłem porządnych butów, więc trzeba będzie odszukać na strychu i się przeprosić z wojskowymi trepami.

Read Full Post »

Wstaję późno, jeszcze później się kładę, a babka potrzebuje wzmożonej uwagi. Ogólnie nic, czym chciałbym się dzielić, czy pamiętać.

Read Full Post »

Albert i Bazyli

Dzień # 985.

Read Full Post »

Od rana z bólem głowy. Na szczęście babka ma śpiący dzień i nawet śniadania się nie domaga. Wstaję dopiero o trzynastej, tylko po to, by pościelić (a może by podać babce jogurt?) i znów się położyć, tym razem pod kocem. Po szesnastej robi się ciut lepiej. Wypijam pierwszą herbatę, karmię babkę szprotkami w pomidorach i decyduje się nie wracać już do łózka.

Read Full Post »

Older Posts »