Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2016

Od siódmej do szesnastej mama. Dłużej, bo zdała się na dowóz sąsiadki. Dla równowagi Barbara jest tylko dwadzieścia minut. Wpadła przed jedenastą, wypiła szklankę soku i poleciała na przystanek.
Babka do obiadu w ogóle się nie odzywa, a i później też nie bardzo. Chandra ją dopadła? Obraziła się po nocnym spięciu? Wpływ pogody? Czort jeden wie. W każdym razie znów zaprezentowała się od jak najbardziej niedołężnej strony.
Od czternastej do dwudziestej po okolicy krąży burza. Co godzinę, pół popaduje krótko, acz intensywnie i grzmi w oddali. Normalnie pewnie bym się wkurzał, że nie mogę włączyć komputera i spokojnie ponetować, ale mam wciągającą lekturę, więc przeszkadza mi tylko niemożność siedzenia przy otwartym balkonie.

Reklamy

Read Full Post »

PragaOd rana dogrzewa, już odrobinę za bardzo. Chociaż gdyby nie parna duchota dałoby się pewnie jeszcze żyć
Do południa poczta, opłaty za chatę w TBS-ie (przy okienku ciut dziwny chudzielec szukający wzrokowego kontaktu) i zakupy w Nemezji (znów nie ma zsiadłego mleka i muszę ratować się zamiennikami).
Po trzynastej finalizuję zamówienie na kartki pocztowe.
Obiad w miarę lekki – ziemniaki z masłem do jogurtu ze śmietaną.
Po szesnastej biblioteka – krótkie wyjście, bo biorę tylko dwa kolejne (4-5) tomy Harry’ego Pottera.
Szklarska Poręba– Będzie co do czytania i co do dźwigania – mówi bibliotekarka komentując ich objętość.
Po powrocie do domu szybki prysznic i równie krótka ulga. Po „Teleexpressie” znów jestem oblepiony potem.
Przed osiemnasta trochę deszczu i burza gdzieś w oddali. Robi się przez to jeszcze ciężej, niż było.
Wieczorem horror – ból głowy, niespokojna babka, trzaskające guziki pościeli i puszczające nerwy. O jedenastej muszę dla ochłonięcia wyjść z domu i zrobić rundkę po mieście. Po powrocie od razu kładę się spać.

Read Full Post »

Słonecznie, ciepło, ale do wytrzymania. Zwłaszcza, gdy wychodzi się tylko na balkon podlać kwiatki.
Babka rano mocno śpiąca. Sadzam ją do śniadania, ale niepotrzebnie. Kawy ledwo upiła, rzodkiewki zjadła łyżkę, a kanapek nie rusza. Po obiedzie odrobinę się ożywia. Chce nawet porozmawiać z mamą przez telefon, choć kończy się w sumie na chceniu (i przysłuchiwaniu mojej rozmowie). Wieczorem niestety znów marudzi i nie daje mi ani spokojnie poczytać (zajrzałem do nowej „Repliki”), ani obejrzeć odcinka „Morderstw w Midsomer”.

Read Full Post »

Dosypiam do dwunastej. Na obiad znów kołduny (wczoraj wziąłem w”Irenie” kilogram) w rosole. Babka lubi urozmaicony jadłospis, ale kołduny by mogła jeść codziennie. Ewentualnie na zmianę z babką ziemniaczaną. Pod wieczór odcinek „Downton Abbey” i ostatnie rozdziały trzeciego tomu przygód Harry’ego Pottera. Tutaj akurat widziałem spory kawałek ekranizacji, ale nigdy nie mogłem się połapać, o co chodziło w walce psa z wilkołakiem. Teraz już wiem.

Read Full Post »

Dzień osiemsetny (wtorek)
Dwukrotnie odprowadzam bratową na dworzec. Za pierwszym razem stanęła na złym przystanku i przegapiła swój autobus. Chociaż przynajmniej raz w tygodniu jest w mieście, więc można by się spodziewać, że doskonale wie o której i skąd ma kurs powrotny.

Dzień osiemset pierwszy (środa)
Coś tam musiałem robić, ale nic nie pamiętam, a w terminarzu niczego nie zanotowałem. Chyba głównie czytam kolejny tom Pottera.

Dzień osiemset drugi (czwartek)
Babka śpi praktycznie przez cały dzień. Budzę ją tylko na obiad, który zjada z apetytem (bo babka ziemniaczana), ale nie odzywając się nawet słowem.
Niepokojące.

GdańskDzień osiemset trzeci (piątek)
Babka od rana nie daje mi spokoju. Od szóstej (z ciśnienie poniżej normy) tylko ględzi, po obiedzie (ze wzrostem ciśnienia) zaczyna marudzić i jęczeć. Im dnia mniej, tym bardziej.
Wkurzające.
Gdyby nie deszcz wyszedłbym z domu na nocny spacer. Dla ochłonięcia, bo tracę już cierpliwość.

Read Full Post »

Henry Fielding, Wielki Jonatan WildZnowu trafiła mi się na Allegro pięćdziesięcioletnia książka, której – wnioskując z nierozciętych kartek – nikt jeszcze nie czytał. Jak tylko się uporam z Potterem (dziś przyniosłem z biblioteki kolejne dwa tomy przygód Harry’ego) będę musiał wziąć na warsztat „Dzieje wielkiego Jonatana Wilda”.

Read Full Post »

Przedpołudnie i późny wieczór dość absorbujące. Zwłaszcza wieczór, gdy babka, mimo (i za przyczyną?) wysokiego ciśnienia nie chce wziąć leków, tylko marudzi, przeszkadzając mi w obejrzeniu odcinka „Morderstw w Midsomer”.

Read Full Post »

Older Posts »