Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Kwiecień 2016

Do szesnastej przeczytałem dwa opowiadania Głowińskiego. Zrobiłem zakupy. I pranie. Niestety odcinka „Downton Abbey” nie było mi już dane obejrzeć w spokojności. A po dwudziestej trzeciej babka zrobiła się tak uciążliwa i męcząca, że musiałem wyjść z domu.

Read Full Post »

Położyłem się jakoś tak przed drugą i ledwo zdążyłem zasnąć, gdy doleciało mnie ze strony babki:
– Która godzina?
– Dopiero trzecia minęła.
– Trzecia… czwarta… za godzinę zacznie się robić jasno.
I już do śniadania nie miałem spokoju.
A później przez cały dzień chodzę niewyspany.

Read Full Post »

LublinBabka rano nie daje mi pospać. A wieczorem (od siedemnastej w sumie) niczym się zająć, bo marudzi i non stop wymaga uwagi. Padła dopiero przed dwudziestą drugą, dzięki czemu udało mi się chociaż obejrzeć odcinek „Castle’a”. Poza tym w ciągu dnia znalazłem tylko wolniejszą chwilę na zrobienie obiadu (zero pomysłu i chęci stania przy garach, więc smażę placki z jabłkami) i wyskoczenie do antykwariatu. Skoro nikt nie chciał książek w prezencie, wystawiłem cztery powieści Jane Austen na sprzedaż. Może się trafi jakiś chętny. Ja do wydania Hachette nie jestem w najmniejszym stopniu przywiązany, więc pozbyłem się tych pozycji bez żalu.

Read Full Post »

ChełmCiśnienie atmosferyczne niskie. Deszczowo. Babka rano śpi do późna, a po obiedzie robi się niespokojna. Teraz, późnym wieczorem (po 22:00), nadal nie zasnęła. Ciągle się wierci w łóżku i sama nie wie, czego jej brak.
Wtorek i w tym względzie był lepszy.
Rano przyjechała mama i przyniosła mi kilka tulipanów z ogródka.
W południe zjawiła się bratowa z kupnym bukietem (goździki i gerbery) i czekoladkami.
– Nie trzeba było – zaprotestowałem.
– Dla takiego szwagra trzeba – stwierdziła Barbara.
LondynAż głupio, że ja tak czasem obsmarowuję (w rozmowach z mamą nawet bardziej, niż na blogu).
Mama zajęła się obiadem, uporządkowała ogródek i nakupiła różnych słodkości.
Brat i ojciec zadzwonili z życzeniami przed śniadaniem, a pod wieczór też Kunegunda.
Znajomi przysłali kartki. Albo przynajmniej wrzucili coś na FB, czy forum.
Haft matematyczny Ogólnie urodziny minęły mi sympatyczne. Nawet nie czułem potrzeby żadnych książkowych zakupów, dopiero dziś, na spokojnie złożyłem zamówienie w sklepie Gildii.
Swoją drogą nie wiadomo, czy nie będę musiał już niedługo znaleźć u siebie miejsca dla książek trzymanych u rodziców. Ojciec ma dość palenia w centralnym i chce się przeprowadzić. Zaczął już nawet mówić o kupnie mieszkania w bloku, bo akurat byłoby tanie do nabycia. Ale mama się nie zgadza na 30 metrową klitkę na drugim piętrze.

Tacka na owoceMity Greków i Rzymian

Read Full Post »

Sfroumptch

Dzień # 772.

Read Full Post »

– Dzień dobry – przywitałem się grzecznie. I podając do pocztowego okienka przesyłkę z wypisanym kwitkiem zaordynowałem – Polecony.
Kobieta wzięła do ręki szary pakunek (do opakowania wykorzystałem papier wypełniaczowy z Arosa i brązową taśmę klejacą) i – wyraźnie zdegustowana – zaczęła go obracać na wszystkie strony.
– Polecony to trzeba wysyłać w kopercie – warknęła. – Tak, to mogę zwyczajnym puścić i się nie przejmować zawartością.
– Tam nie ma nic cennego – zauważyłem nieśmiało (i jak teraz widzę trochę bez sensu). – Nikt się do tego dobierać nie będzie.
Kobieta popatrzyła na mnie z ukosa.
– Jak pan już taki oszczędny – rzuciła z przekąsem – to proszę wszystkie zlepienia podpisać.
Podpisałem.
Na plecach czułem pełne politowania spojrzenia stojących za mną kolejkowiczów.
Wizyta na poczcie, a wrażenia jak przy złapaniu na grzebaniu w śmietniku.

Read Full Post »

Bezsensowne porządki, lekki ból głowy i niedosolona warzywna na obiad.
Chyba nie potrafię ugotować zupy bez kostek rosołowych.

Read Full Post »

Older Posts »