Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Grudzień 2015

Kinder niespodzianka Dzień słoneczny i lekko mroźny.
Śpię spokojnie do dziewiątej, a i tak wstaję niewyspany. Po nakarmieniu babki snuję się średnio przytomnie po mieszkaniu i nie wiem, za co zabrać. Zmobilizował mnie dopiero dźwięk domofonu i „Ksiądz, proszę otworzyć” w słuchawce.
Jakieś zaćmienie mnie dopadło. Wiedziałem doskonale, że Nowy Rok zaczyna się w piątek, a nie dotarło do mnie, ze to jednocześnie pierwszy piątek miesiące i oczekiwałem wizyty księdza Henryka dopiero za tydzień.
Szybko zgarniam rozrzucone po pokoju bety i wynoszę do łazienki. Na większe szykowanie, czy przebieranie nie było już czasu.
Po jedenastej nastawiam pranie i odpalam komputer. W ramach ostatnich tegorocznych wydatków na lektury zamawiam prenumeratę „Nowej Fantastyki”. Przeglądam forum, blogi, zdjęcia kuzynki ze Sląska na FB. Przyjechał do niej syn z Anglii i córka z Francji, więc nie ma co się dziwić, że zajęta bliskimi nie poświęciła babce nawet jednej myśli.
Na obiad wyciągam z zamrażarki pierogi z kapustą i z grzybami (została spora porcja z wigilii). Później gotuję ryż i robię sałatkę z tuńczykiem.
Po dwudziestej ścielę, kapię się i ubrany w pidżamę i szlafrok zalegam przy komputerze. Znów Nowy Rok będę witał w sieci.

Szczęśliwego Nowego 2016 Roku!

Szczęśliwego Nowego Roku!

Dzień # 655.
Reklamy

Read Full Post »

Upiekłem piernik. Kętrzyński, więc w sumie żadna sztuka. Ale jakby co, będzie już coś do wina.

Read Full Post »

W nocy przyszedł mróz, – 7°C.
7:30 Babka budzi się na moment, a mnie budzi na dobre. Zachciało jej się pić, a rozespana nie mogła sięgnąć kubka.
8:00 Barbara z Kunegundą, bez zapowiedzi, już po wstępnych zakupach (młoda wydała gwiazdkową kasę na futbolowe gazetki i jakieś pudełko z kartami piłkarzy) i oddaniu krwi w ośrodku (Kunegunda przy przedświątecznym przeziębieniu dostała skierowanie na wyniki).
8:30 Wychodzę do „Mistrza Jana” po chleb i bułki. Panie siedzą nad herbatą w kuchni. Po powrocie dołączam z kawą i drożdżówkami. Rozmawiamy o świętach, prezentach („Wiesz stryjek, jaka ta książka od babci straszna! – Kunegunda z zachwytem – Przeczytałam już dwanaście rozdziałów.” „Dobrze. Skończysz, to ją od ciebie pożyczę”), jasełkach w szkole.
9:20 Barbara idzie załatwić jakieś sprawy w mieście, a Kunegunda razem z nią – dla przyjemności połażenia po sklepach i naciągnięcia matki na kolejne zakupy.
10:00 Kaplica przy starym cmentarzu i msza pogrzebowa. Trumna zamknięta. Odprawia proboszcz. Żałobników około dwudziestu, większość chyba z rodziny, z sąsiadów widzę trzy panie. Przed wyjazdem konduktu przez chwilę rozmawiam z dentystką z pierwszego piętra.
– Jedzie pan na cmentarz?
– Muszę wracać do domu. Babcia spała, jak wychodziłem. Przebudzi się, to nie będzie wiedziała, gdzie jestem.
– A mama?
– Przyjedzie dzisiaj, ale dopiero przed jedenastą.
– Myślałam, że mama mieszka razem z wami.
– Nie, nie, mieszka na wsi, dwadzieścia kilometrów od Kętrzyna.
10:40 Zastaję mamę w przedpokoju na zdejmowaniu butów. Babka przebudziła się na śniadanie.
11:00 Powrót Barbary i Kunegundy. Bratanica od razu sadowi się przy biurku.
– Mogę stryjek?
– Możesz, możesz. Chcesz, to włączaj.
– Ciekawe, czy znalazłeś kartki, które ostatnio schowałam – zastanawia się Kunegunda, odpalając komputer. – Żeby nie było, że kradnę.
– Jakie kartki?
– Z kotami. Takie ładne, że nie chciałam żebyś wysłał.
– Myślałem, że sobie je wzięłaś – przyznaję.
– To już je wyciągnij i sobie zabierz, skoro tak ci się spodobały – dorzucam po chwili.
11:30 Zakupy w Nemezji – potrzebuję mąki i twarogu na obiad. Przy okazji biorę dwa jajka Kinder Niespodzianki na sylwestrowe wróżenie.
12:00 Mama smaży naleśniki, Kunegunda w coś tam gra, babka trochę śpi, a trochę marudzi, żeby przy niej posiedzieć. Barbara przez moment dotrzymuje w kuchni towarzystwa teściowej, a później (jakoś tak po mojej sugestii, że może się zająć przygotowaniem sera do naleśników?) wychodzi zrobić jeszcze zakupy w Biedronce.
13:30 Obiad.
15:10 Akurat gdy miałem odstawić panie na dworzec wpadł Paweł, który przyjechał do miasta z kolegą. Zamiast autobusem rodzinka wraca na wieś samochodem.

Read Full Post »

W nocy babkę męczy podwyższone ciśnienie, w dzień – za niskie. Czy też raczej ja się męczę z powodu. Zwłaszcza w nocy, gdy babka co chwila chce wstawać z łóżka, ściąga kołdrę, zsuwa nogi na podłogę.
Po południu wyszedłem sprawdzić klepsydry. Pogrzeb sąsiada we wtorek. Pewnie się wybiorę. Na wieniec już dałem, bo tym razem była organizowana zbiórka w klatce.

Read Full Post »

Spokojnie. Sennie. Leniwie.
Wieczorem wyjadłem resztki ryby po grecku i zostawiłem na noc pełen zlew brudnych talerzy.

Read Full Post »

Śpię spokojnie do dziesiątej, babka jeszcze dłużej, do jedenastej trzydzieści.
Pogoda niezmienna, deszczowa. Wychodzę z domu tylko na śmietnik. W mieszkaniu na dole pouchylane okna we wszystkich pomieszczeniach. Z nastaniem mrozów (ponoć w okolicach Sylwestra ma się ochłodzić) chyba przestaną wietrzyć?
Na obiad mam nadal rybę po grecku. Jutro chyba dla odmiany ugotuje ziemniaków i otworze słoik z bigosem.
Wieczór spędzam nad książka. Nowy tom przygód Mordimera jest o tyle nietypowy, że to powieść. Reszta bez zmian – bohater antypatyczny, świat ponury, a lektura wciągająca.

Dzień # 650.

Read Full Post »

Wesołych Świąt!Na dworze ciepło, pada deszcz. Grzejnik w kuchni nadal trzymam zakręcony. I bez niego mam w mieszkaniu 24 °C.
Babka jest ciut spokojniejsza, niż wczoraj. Obudziła się o ósmej, w dzień trochę drzemie. Na wszelki wypadek nie wspominam, że w nocy karawan zabrał sąsiada z dołu.
Planowałem trochę poczytać, ale zbyt senny jestem (po obiedzie wręcz muszę sobie uciąć drzemkę). Netuję (puzzle układam w sieci), słucham radia, do większej aktywności nie potrafię się zmobilizować.

Dzień # 649.

Read Full Post »

Older Posts »