Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2015

Kazimierz Dolny Mama od razu po przyjeździe zrobiła zakupy. Wzięła mięso na pulpety, żeby były w zapasie w zamrażarce i kalafiora na dzisiejszy obiad. Tym sposobem ryżu nie trzeba było w ogóle wyciągać z lodówki.
Po południu, wracając z dworca, zaglądam do Biedronki. Miałem kupić tylko Ramę, skusiłem się na dwa filmy na DVD i paczkę chipsów.

Reklamy

Read Full Post »

Na obiad szykuję ryż z jabłkami. Ryżu ugotowałem za dużo, a jabłka (szara reneta) okazały się za twarde. W rezultacie górna warstwa jabłek przypaliła się miejscami, a ta ze środka nie do końca rozpiekła. Niezjedzone dwie trzecie prodiża zostało na jutro. Jak raz na przyjazd matki, żeby mogła sobie unaocznić moją kulinarną wpadkę.
Wieczór też spędzam w kuchni, przy słoikach. Kupiłem pięciokilowy worek papryki i marynuję ją w zalewie, korzystając ze sprawdzonego przepisu, ale nie do końca ściśle. Nie chciało mi się lecieć do sklepu po pieprz w ziarnkach i zamiennie użyłem gorczycy. A później jednak poszedłem do pawilonu (bo okazało się, że mam całkowicie wyschniętą główkę czosnku) i w rezultacie do słoików trafił i pieprz, i gorczyca.

Read Full Post »

ZamośćKunegunda przyjechała z matką zrobić zdjęcie do nowej szkolnej legitymacji. U mnie zjawiła się bezpośrednio po wizycie w saloniku RUCH-u, pełna wrażeń po przeglądaniu półek z prasą i dokonanych zakupach.
– Nowe Pany Samochodzik wydaja – relacjonowała.
– Wiem – przyznałem. – Nie kupuję tego.
– A byś czytała? – zainteresowałem się po chwili.
– Czytałabym.
– Paweł mówił, ze pewnie nie. Mam gdzieś pierwszy tom. Jak znajdę, to ci oddam.
– I widziałam, stryjek, jakąś Agatę Re… Ra… co ją czytasz. Agata i coś tam z brudami.
– Mam już ten kryminał.
A później wyciągnęła mnie jeszcze po ptysie i do księgarni, gdzie miała upatrzony „Dziennik cwaniaczka”.

Read Full Post »

Wieczorem powtórka z rozrywki – babka znów robi się niespokojna. Może to wpływ księżyca? Może tak na nią działa ta zwiastująca ponoć koniec świata pełnia, co to od drugiej ma być czerwona i zaćmiona?

Read Full Post »

W dzień normalnie, nic wartego uwagi. Wieczór średnio ciekawy. Babka śpi spokojnie tylko wtedy, gdy przy niej siedzę. Aż dziw, że w tych warunkach udało mi się sklecić drugi wariant tekstu do swoich pozdrowień z Kętrzyna.

Read Full Post »

Ledwo zdążyłem zrobić zakupy i zjeść przy odpalonym komputerze dwie drożdżówki z makiem, zjawiła się bratowa i uszczęśliwiła mnie swoją obecnością. Była umówiona gdzieś tam na szesnastą, ale nie miała już potrzeby łażenia po mieście, zdecydowała się więc posiedzieć u mnie. Przez blisko trzy godziny.

Read Full Post »

Ciepło, słonecznie. Szesnaście lat temu, przy pogrzebie dziadka, było podobnie. W dzień jest mama z wizytą. Chodzimy na cmentarz zapalić znicz, postawić bukiet chryzantem (żółte w donicy).
Na obiad nowość w jadłospisie – zupa paprykowa z pulpecikami. Niestety babka – zmęczona niskim ciśnieniem – nie ma za bardzo apetytu. Ja też pod wieczór odpada. Przy próbie lektury ogarnia mnie nieprzezwyciężalna senność, a w porze kolacji zaczyna męczyć ból głowy. Szczęściem akurat ten ostatni jest niezbyt uciążliwy i w odwrocie.

Read Full Post »

Older Posts »