Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2015

Noc w fotelu. Od ósmej jest mama, ale tym razem tylko do trzynastej. Zostało jej jeszcze sporo sprzątania w domu przed świętami, więc nie wymagam, by wracała ostatnim autobusem. Wystarczy, że trochę posiedziała, pogadała z babką i ugotowała buraczkową na obiad.
O szesnastej oglądam kolejny odcinek „Morderstw w Midsomer”, a później drzemię do wieczornych koncertów na Dwójce (PR2).

Reklamy

Read Full Post »

Nadal nieciekawie. I od samego rana nie wiadomo, w co ręce włożyć.
Pyzy z twarogiem, zamrożone na surowo, po ugotowaniu okazały się ledwo jadalne. Gdyby nie przysmażona cebulka (uratowała obiad!) nie miałyby żadnego smaku.
Ozdoby wielkanocne (drewniane pisanki, kurczaki z piór itp) schowałem w zeszłym roku tak dobrze, że nie mogę ich teraz znaleźć. W sumie nie wiem, czy mi się chce wprowadzać w świąteczny nastrój.
Babka przesypia prawie cały dzień, a odzywa się dopiero późnym wieczorem.
– Daj się napić czegoś smaczniejszego – prosi.
A ja nie miałem kiedy zrobić zakupów, więc mogę zaoferować tylko zimną (bo stojąca w kubku od śniadania) Inkę.

Read Full Post »

Noc jest ciężka, a popołudnie jeszcze gorsze. Kartki świąteczne (na szczęście wysyłam tylko do rodziny i znajomych babki) to nawet nie wiem, jakim cudem udało mi się wypisać.

Read Full Post »

Warszawa, sobota 2014.06.14

logo2014 I kolejna porcja zdjęć z paradowania po stolicy. Dokładniej – porcja z drugiej godziny paradowania.

Po szesnastej rozpogodziło się na dobre i przestało straszyć deszczem.

godz. 16:01:50

Godz. 16:01:50

godz. 16:03:50

Godz. 16:03:50

godz. 16:04:33

Godz. 16:04:33

godz. 16:04:37

Godz. 16:04:37

godz. 16:04:42

Godz. 16:04:42

godz. 16:04:56

Godz. 16:04:56

godz. 16:05:06

Godz. 16:05:06

godz. 16:07:48

Godz. 16:07:48. Plecy Bartosza Żurawieckiego.

godz. 16:08:19

Godz. 16:08:19

godz. 16:08:29

Godz. 16:08:29. Władymirowicz miał fajną koszulkę.

godz. 16:08:41

Godz. 16:08:41

godz. 16:08:52

Godz. 16:08:52

godz. 16:09:41

Godz. 16:09:41.  Marszałkowska 142.

godz. 16:10:02

Godz. 16:10:02

godz. 16:12:42

Godz. 16:12:42

godz. 16:14:06

Godz. 16:14:06

godz. 16:14:10

Godz. 16:14:10

godz. 16:25:08

Godz. 16:25:08

godz. 16:25:17

Godz. 16:25:17

godz. 16:29:32

Godz. 16:29:32

godz. 16:34:28

Godz. 16:34:28

godz. 16:35:19

Godz. 16:35:19

godz. 16:35:35

Godz. 16:35:35

godz. 16:35:47

Godz. 16:35:47

godz. 16:35:57

Godz. 16:35:57

godz. 16:36:38

Godz. 16:36:38

godz. 16:40:07

Godz. 16:40:07. Nigrivon (zasłonięty przez dziewczynę z torebką) i Antares.

godz. 16:42:07

Godz. 16:42:07

godz. 16:42:13

Godz. 16:42:13

godz. 16:42:45

Godz. 16:42:45

godz. 16:43:26

Godz. 16:43:26

godz. 16:43:36

Godz. 16:43:36

godz. 16:45:22

Godz. 16:45:22

godz. 16:49:06

Godz. 16:49:06

godz. 16:49:33

Godz. 16:49:33

godz. 16:49:57

Godz. 16:49:57

godz. 16:50:21

Godz. 16:50:21

godz. 16:50:25

Godz. 16:50:25

godz. 16:50:55

Godz. 16:50:55

godz. 16:54:23

Godz. 16:54:23

godz. 16:54:29

Godz. 16:54:29

godz. 16:55:13

Godz. 16:55:13

godz. 16:55:32

Godz. 16:55:32

godz. 16:55:39

Godz. 16:55:39

godz. 16:55:49

Godz. 16:55:49

godz. 16:56:18

Godz. 16:56:18

godz. 16:57:00

Godz. 16:57:00. Przekraczamy Wisłę mostem Śląsko-Dąbrowskim.

CDN

Read Full Post »

W dzień ganiam po mieście. Z obiadem (gar zupy) ledwo wyrabiam się przed szesnastą. Wieczorem przez chwilę czytam kolejny (21) tom przygód Agathy Raisin. Albo już zapomniałem, jakie pani M.C. Beaton pisze badziewie, albo „Agatha Raisin i zwłoki w rabatkach” to najsłabsza rzecz z tej dwudziestki, z którą miałem wcześniej do czynienia.

Read Full Post »

Dosypiam do jedenastej. Po, a właściwie przy śniadaniu tradycyjnie zalegam przed komputerem. Na obiad przysmażam naleśniki. O 16:00 mam odcinek „Morderstw w Midsomer” (dwunasty sezon). Później włączam radio (PR2) i wracam do sieci. Po 21:00 zaliczam krótki spacer – do paczkomatu i z powrotem. Przestało padać, więc nie odkładam do piątku wyprawy po przesyłkę z komiksami. Przed snem oglądam jeszcze odcinek „Stalkera”. Dylan McDermott jak na pięćdziesięciolatka świetnie wygląda.

Read Full Post »

Mama, od ósmej do piętnastej. Zajęła się obiadem (naleśników wystarczy też na czwartek). Poobcierała kurze z szafek w kuchni (bo nie lubi bezczynnego siedzenia). A w czasie mojej nieobecności (byłem zrobić ciut większe zakupy) trochę poczytała.
– Przez pół godziny przeczytałam chyba z pięćdziesiąt stron – pochwaliła się, gdy wróciłem z Biedronki.
Ze stołu nie zdążyłem zgarnąć „Królowej Camilli” i wcześniej rozmawialiśmy o tym tytule, więc automatycznie pomyślałem, że chodzi o powieść Townsend. Ale nie.
– Tej tam na dole – mama, wyprowadzając mnie z błędnego mniemania, skinęła głową w stronę słupka książek przy biurku. – Homo…
– „Homobiografie” mama czytała?
– Tak. Tytuł mnie zaintrygował.
– Ależ mama ciekawska! – roześmiałem się.
– Zawsze tak miałam. W szkole przeczytałam wszystkie książki, których lekturę ksiądz zakazał na religii – przypomniała, mijając się lekko z prawdą. „Zakonnicę” Diderota udało jej się kupić, jak byłem już chyba w ogólniaku. „Szerszenia” pani Voynich też czytaliśmy jakoś tak w połowie lat osiemdziesiątych.
A po chwili dodała jeszcze:
– Nie wiedziałam, że Konopnicka była tak interesującą kobietą i sama wychowała sześcioro dzieci.

Read Full Post »

Older Posts »