Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Luty 2015

Dokończyłem „American Horror Story: Freak Show”. W necie, bo po wypadnięciu FOX-a z oferty mojej kablówki, zostałem odcięty od telewizyjnego dostępu do kilku lubianych seriali.
Jessica Lange jest niezmiennie fascynująca, reszta obsady też była świetna. Jednak od cyrkowej makabry zdecydowanie wolę grozę nawiedzonego domu z pierwszego sezonu.

Reklamy

Read Full Post »

Kazimierz DolnyNoc ciężka i ranek niewiele lepszy. Niespodziewana wizyta listonoszki zmusiła mnie do porzucenia łoża boleści już przed jedenastą. Po przejrzeniu poczty zdecydowałem nie wracać pod kołdrę. Zaniosłem rozliczenie podatkowe rodziców do urzędu skarbowego (1% podatku poszedł na KPH – „Tylko nie mów o tym ojcu – zaznaczyła mama – bo on strasznie zacofany. Już się z nim nie raz kłóciłam, że homoseksualizm to nie choroba i gejów nie trzeba leczyć”), kupiłem drożdżówki z makiem na śniadanie, wypiłem kawę i po południu jakoś stanąłem na nogi. Dla równowagi babce ciśnienie skoczyło dość mocno. Być może z tego prostego powodu, że rano nie łyknęła tabletki (znalazłem jakąś wyplutą na poduszkę). Na szczęście przy wizycie fryzjerki było już wszystko w porządku i babka cierpliwie przesiedziała na krześle kwadrans strzyżenia (fryzjerka znów mnie zmroziła tekstem, że obetnie mocniej, bo jakby… to i w trumnie… ).
Wieczorem czytam „Ostatnią arystokratkę” Evžena Bočka, powieść reklamowaną jako „najśmieszniejszą książkę roku w Czechach”. Przyznaję, początek perypetii rodziny Kostków z Kostki, czeskich arystokratów, którzy odzyskali zamek przodków i przenoszą się z USA do ojczyzny, rozbawił mnie całkiem nieźle. Zwłaszcza problemy z przewiezieniem skremowanych członków familii. Niestety z momentem przybycia do Kostki humor jakby przysiadł. Chociaż nie dotarłem jeszcze nawet do połowy powieści, więc może oceniam rzecz przedwcześnie. Mam nadzieję, że opowieść się jeszcze rozkręci.

Read Full Post »

Do piętnastej trzydzieści mama. Później już tylko ból głowy.

Read Full Post »

Babka ma niskie ciśnienie. Rano, do śniadania, była jeszcze trochę aktywna, ale resztę dnia przesypia. Na obiad i na kolację muszę ją budzić. Byłoby to w sumie dość wygodne – bo mogę spokojnie poczytać, czy wyjść do miasta – gdyby nie było tak niepokojące.

Read Full Post »

Pałac w CiechanowcuPobudka znów zbyt wcześnie (i przedwczesna), o pół do szóstej, czy pół do siódmej. Sprawdzałem czas, ale pół przytomny i już teraz nie pamiętam, co pokazywał zegar. Po południu monterzy z zakładu energetycznego wymieniają stary licznik na jakiś nowy model, co to już go ręcznie odczytywać nie trzeba. Niespodzianka, o której nikt nie uprzedził i mam nadzieje, że sobie za nią nie policzy. Na obiad otwieram drugi słoik galarety. To dla babki, mimo jej sprzeciwów i protestów. Wmówiła sobie, że pani Aniela chciała koniecznie tej galarety spróbować i wysyłała mnie z garmażerką do koleżanki. Sam kończę kalafiorową zupę. Cieniutką, czy też raczej rzadziutką, bo trzeciego dnia nawet ziemniaków mało co w niej zostało. Dojadam kanapkami.

Read Full Post »

Wizyta w bibliotece, pierwsza w tym roku. Odniosłem książki wypożyczone jeszcze w grudniu, wziąłem dwie nowe. W sumie nie bardzo mi to teraz potrzebne, ale skoro już jestem zapisany, zaglądam od czasu do czasu pilnując, żeby mnie nie wykreślili.

Read Full Post »

Brat. Z żoną. Do piętnastej. Na szczęście mam jeszcze kopiasty talerz kopytek, więc nie muszę się martwić obiadem.
Brat komplementuje mój wygląd („Ale ty jesteś brzydki! A spasiony! To ile teraz ważysz? ze 120 kilo?”), rewanżuję się troskliwymi pytaniami o stan wątroby i życzliwymi radami w kwestii leczenia alkoholizmu.
Jednym słowem jest całkiem przyjemnie.

Read Full Post »

Older Posts »