Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Wrzesień 2014

Hand madeRano, oprócz nowego numeru „Repliki”, w skrzynce pocztowej czekała na mnie kartka z pozdrowieniami. I dwie widokówki z Bieszczad.
Miłe, choć pojęcia nie mam czym zasłużyłem.

Reklamy

Read Full Post »

Rano komputer. Po obiedzie spacer: dworzec PKP (sprawdzam, jak posuwa się remont), cmentarz, Tesco. Wracam zziajany (za grubo się ubrałem), z torbą pełną zakupów.
Wieczorem trochę czytam.
Dworzec PKP w Kętrzynie

Kawał ul. Dworcowej też remoncie.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Wizualizacje.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Elewacja frontowa.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Wnętrze (z windą w szklanym szybie?).

Dworzec PKP w Kętrzynie

Elewacja od strony peronów.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Od frontu zostało jeszcze sporo do zrobienia.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Od strony peronów już odmalowane.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Odtworzono drewniane, ozdobne elementy szczytów.

Dworzec PKP w Kętrzynie

Dworzec PKP w Kętrzynie

Spod PRL-owskich przemalowań na elewacji wyszedł przedwojenny, niemiecki napis. Do Królewca (Königsberg) 102,8 km. Ciekawe, czy zostawią ten ślad historii miasta na widoku.

Dworzec PKP w Kętrzynie
Uzupełnienia: 2014.09.26

Read Full Post »

Po śniadaniu komputer – forum i FB. W tle pranie. I PR2.
W południe zakupy – wędliny, mleko i płatki kukurydziane, nowa miotła.
Po trzynastej kuchnia i babka ziemniaczana – pierwsza w tym sezonie. Babka wreszcie się odczepi i przestanie mnie budzić bladym świtem (a czasem i po nocach) pytaniami „Chyba trzeba już wstawać i ziemniaki obierać, tarkować?”.
Popołudnie z książką. Do zmroku. Później nawet moje nowe okulary są za słabe na malutkie literki nowego wydania „Bastionu”. Przez dwa poprzednie dni nie zaglądałem do Kinga (przyszła październikowa „Nowa Fantastyka”, kupiłem jesienny numer magazynu „Książki”) więc jestem dopiero na 186 strony powieści.
A poza tym jesień się ociepliła. Rysiek przez cały dzień coś skrobał i kuł za ścianą. A Józek z równie trunkowym kumplem opróżniał piwnicę Ireny z dóbr nagromadzonych przez pięćdziesiąt lat użytkowania.

Read Full Post »

Trwało i trwało (osiem dni cierpliwego oczekiwania + dzień intensywnej wymiany korespondencji z nadawcą, reklamującym przesyłkę + zbędna wizyta w oddziale dostarczyciela – „Ale przesyłka została już przekazana do doręczenia”), ale wreszcie InPost dostarczył po południu polecony z ostatnim wrześniowym zakupem na Allegro.
Mam już egzemplarz „Pokoju z widokiem” z taniej edycji z filmową okładką (chyba to nawet prezent od Pinokia), ale dopiero teraz się spostrzegłem, że powieść funkcjonuje w Polsce w dwóch tłumaczeniach. Kiedyś porównam różnice.
A z szalika jestem zadowolony dość średnio (żeby nie powiedzieć – w ogóle). I folia okładek w miejscu sklejenia taśmą po kilku dniach zaczyna się marszczyć (klej wchodzi w reakcję?), co mnie ciut niepokoi i w ogóle się nie podoba.

Read Full Post »

Bratowa na zakupach. I brat z wiadrem winogron.
Na obiad ryż z jabłkami.
Po piętnastej szybki wypad na cmentarz. Podlewam pelargonie, zapalam dziadkowi znicza. Dziś mija piętnasta rocznica jak umarł. Prędko zleciało.
Wieczorem zaczynam „Bastion” Kinga. Ciekawe, ile mi zejdzie na lekturze tej 1170 stronicowej cegły.

Read Full Post »

Jesień przyszła z ochłodzeniem i deszczem.
Zabieram młodszy z juraminków do mieszkania. Na balkonie jakoś nie było widać, że kwiatek tak mocno się rozrósł. Postawiony na maszynie do szycia zasłania całe okno i zaciemnia kuchnię, więc chwilowo znajduję mu miejsce na stole. [zrobić zdjęcie]
Początek dnia nerwowy. Babka śpi niepokojąco długo. Nie budzi jej ani mierzenie ciśnienia (ma w normie), ani rumor i odgłosy kucia za ścianą (Rysiek zaczął remont mieszkania?). Przed dwunasta wkraczam do akcji i sam budzę ją na śniadanie.
Na obiad gotuję fasolkę szparagową. W tle lecą kolejne płyty Piotra Leszczenki, klimatycznie pod porę roku i pogodę za oknem. Nastawiłem ciut głośniej, babka słucha z ukontentowaniem.
Popołudnie upływa mi pod znakiem dziewiarstwa. Robię czerwono-żółty szalik. Miał być tęczowy, ale nie zdołałem dobrać w pasmanterii odpowiednich włóczek (sześć kolorów).
Po dziewiętnastej wychodzę do Paczkomatu po przesyłkę z Gildii.pl. Przynajmniej ta usługa InPostu działa bez zarzutu. Kupiony tydzień temu na Allegro „Pokój z widokiem”, który miał do mnie dotrzeć inpostowym poleconym nadal jest gdzieś w drodze.
Ostatnie godziny dnia to net i tv, z przewagą tego drugiego (22:00-24:00, dwa odcinki „Wrogiego nieba” na Universal Channel).

Read Full Post »

Mama do piętnastej. Od 6:40. Robi przecier pomidorowy, smaży na obiad placki z jabłkami.
W południe pani Aniela. Z szałwią z własnego ogródka i nasionami malwy. Na godzinną wizytę.
Po szesnastej znajomy rolnik z dostawą ziemniaków. W cenie 80 zł za metr, czyli dość wysokiej. Płacę za jakość?
Wieczorem „Boulevard Voltaire” Andrzeja Barta w Teatrze TV. Refleksje z odbioru bliżej niesprecyzowane.
Z głową lepiej.

Read Full Post »

Older Posts »