Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Sierpień 2014

W pakiecie z LatarnikaWczorajszą porcję leczo zagęszczałem jajkami. Dziś dla urozmaicenia dodałem brązowego ryżu.
Poza tym piorę. Netuję. I drzemię.
Miałem poczytać „Sanato” Szczygielskiego, ale początek mnie nie wciągnął. A po „Ślepaku” chciałem dla odmiany coś, czego się nie smakuje niespiesznie, po kawałku, tylko chłonie jednym ciągiem.

Read Full Post »

Robię leczo.
Kilogram cebuli, kilogram pomidorów, papryki kilo dwadzieścia, kukurydza, czerwona fasolka…
Trochę mnie poniosło.
Wyszedł pięciolitrowy gar.
– A gdzie kiełbasa? – zainteresowała się babka przy obiedzie.
– Jest i kiełbasa – uspokajam. – Ale może żaden kawałek nie trafił do babci porcji.
Trzydzieści deko pokrojonej w drobną kostkę ostrołęckiej pewnie wpłynęło jakoś na ogólny smak potrawy, ale wizualnie jest dość trudno zauważalne.

Read Full Post »

I kolejna bieda. Wypadła mi plomba z górnej jedynki.

Read Full Post »

Wieczór. Przychodzi Tomek. Rozpatrywanie mnie w depresji. A on:
– Może jesteśmy oschli, nieczuli. Mamy trzydzieści dwa lata. I tyle różnych spraw. Jednego bądź pewna – ciągle o tobie mówimy. Ale do ludzi smutnych nie leci się jak na skrzydłach. Trudno.
Zabolało mnie to. Prawda często boli.*

A mnie na wystawce przybyła kolejna widokówka. Z Mykonos na Cykladach.

SAM_4764
_____________________________________________________
* Jadwiga Stańczakowa: Ślepak. Czytelnik, Warszawa 1982 – str. 180

Read Full Post »

W mieszkaniu chłodno. I sennie. Po obiedzie miałem doczytać wspomnieniowego „Ślepaka” Stańczakowej (Wicek to Miron Białoszewski?), ale książka przegrała z potrzebą drzemki. Swoją drogą lektura egzemplarza z biblioteki tylko podsyciła moją chęć posiadania tego na własność. Bez zakupów na Allegro chyba się nie obejdzie.

Read Full Post »

Wizyta bratowej. Po dwunastej Barbara idzie do lekarza, a ja z bratanicą na zakupy do „Ireny”. Babka chce koniecznie pierogi na obiad, „Takie, jak przy wizycie Abramasi”. Biorę mazurskie (z kaszą gryczaną?) i z kapustą (i pieczarkami). Wracamy przez miasto, zahaczając o księgarnię i salonik RUCH-u, gdzie Kunegunda lekką ręką roztrwania całe pięćdziesiąt złotych otrzymane chwilę wcześniej od babki. Ciut niepokojąca rozrzutność.

Read Full Post »

– Bardzo dziękuję za obiad – mówi babka. – Ale może więcej takich placków nie smaż.
Dzisiejszą blotkę sponsorowała literka C.
C jak cukinia.

Read Full Post »

Older Posts »