Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Maj 2014

Ranek ciężki. Babka jest jakaś nadaktywna już od szóstej. Nie śpi i nie może sobie znaleźć miejsca w łóżku – wierci się, siada, odkrywa, zakrywa. Czegoś by chciała, ale nie wie czego, coś jej dolega, ale nie wie co. Po śniadaniu mam już tego dość. Zostawiam ją samej sobie i kładę się odespać ostatnie noce. Gdyby nie Irena MB, która o trzynastej zastukała poprosić o zrobienie zakupów („Nikt nie przyszedł i nawet nie dzwonią – skarży się na swoich opiekunów – a nie mam już co jeść. I dla Kropci trzeba kupić pierś kurczaka”) pewnie wstałbym dopiero w porze obiadu (miałem gotowy, mamine pyzy do przysmażenia).
Reszta dnia jest spokojniejsza. Pod wieczór męczy mnie ból głowy, ale dość umiarkowanie. Babka odsypia poranek, mogę bez przeszkód posłuchać Płytowego Trybunału Dwójki z wiedeńskim „Orfeuszem i Eurydyką” Glucka.

Reklamy

Read Full Post »

KretaPóźnym wieczorem, tuż przed snem (przy wynoszeniu śmieci), zajrzałem ponownie do skrzynki pocztowej.
„Skoro na forum się chwalą, że mają już nowy numer Repliki, to i do mnie powinna już dotrzeć” – pomyślałem. I nie pomyliłem się.
Oprócz lekko zszarganej koperty z 49 numerem magazynu znalazłem jeszcze równie wyczekiwaną urlopową kartkę od Pszczółka.
Widać nowy listonosz inaczej ułożył sobie marszrutę i nie ma już co sprawdzać przed 10, czy jest jakaś nowa poczta.

Read Full Post »

Coraz chłodniej. Na noc zamykam nawet okno w kuchni.

Read Full Post »

Pochłodniało, wieczorem na tyle silnie, że muszę zamknąć okno w pokoju.

Read Full Post »

Rano burze. Później już tylko pada, dość umiarkowanie.

Read Full Post »

Kupiłem płócienną czapkę – kaszkiet, w którym wyglądam, jak w przydeptanym naleśniku. Już mniejszy obciach chodzić w babcinym jeansowym kapeluszu. A nowe bawełniane szorty mimo rozmiaru XXXL są tak opięte (pasowane?), że tylko podkreślają mój nadmiernie rozwinięty brzuch i grubaśne łydki.
Nienawidzę szmacianych zakupów!
Odprowadzenie mamy na przystanek, wizyta w sklepie z ciuchami, podlewanie pelargonii na cmentarzu – zajęło mi to niespełna godzinę. Niestety babce było to nazbyt długo. Zanim wróciłem z miasta zdążyła zsunąć się z fotela i przepełznąć do przedpokoju.

Read Full Post »

Upał trzyma. Wentylator udowadnia swoją przydatność, roleta (nadal jedna) też.
Rano drzemka do jedenastej. Później zakupy w nieodległej Nemezji (zapomniałem o cukrze – trzeba chyba zacząć chodzić z listą) i śniadanie.
Obiad dopiero przed siedemnastą. Ogórkową serwuję tak rzadko, że nie pamiętałem o ugotowaniu ziemniaków przed dodaniem ogórków. W związku z tym zamiast przez trzydzieści minut gotowałem zupę chyba z półtora godziny.
Wieczorem coś tam oglądam na YouTUBE. Nadawana na Dwójce (PR2) opera nie trafiła ze swoim romantyzmem w mój gust.

Read Full Post »

Older Posts »