Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Marzec 2014

Bez zauważalnych zmian. Na dworze słoneczna i ciepła wiosna, w domu choroba. U babki nadal stan podgorączkowy, u mnie dla równowagi temperatura nie chce skoczyć powyżej 36,2.
Rano wpadła pielęgniarka pobrać babce krew do badań. Wyniki odebrałem po południu. Wnioskując z samej liczby strzałek w dół nie są zbyt ciekawe.
Na obiad kopytka. Babka niemrawo grzebie widelcem w talerzu. Wieczorem udało mi się ją przekonać do zjedzenie jabłka i kanapki z pomidorem, ale to zdecydowanie za mało.

Reklamy

Read Full Post »

Po południu połaziłem trochę po mieście.

Read Full Post »

Z okazji wizyty lekarza babka zmobilizowała wszystkie swoje siły i pierwszy raz od upadku usiadła na brzegu tapczanika.
Typowa pokazówka.
Gadkę też zaserwowała tradycyjnie serwilistyczną.
– Pan doktór to taki dobry, że tylko w książce opisać – kadziła. – Jak nasz papież Jan Paweł II.
Tylko osłuchać się porządnie nie dała. Zamiast głęboko oddychać wręcz zawieszała wciąganie powietrza, więc nadal nie wiemy, czy z jej płucami wszystko w porządku. Ale wieczorem temperaturę ma już normalna, a i kaszel jej prawie nie męczy, może ten alarm był fałszywy.
Mama tym razem nie została na weekend. Wróciła do siebie doleczyć przeziębienie i zająć się ojcem, który też coś złapał i leży zakatarzony i rozkaszlany.

Read Full Post »

Mama rano zaspała – przyjechała dopiero przed jedenastą. Chwilę później zajrzała do nas pielęgniarka środowiskowa. I od razu wyjaśniła się sprawa dziwnej rany na babcinej pięcie – to odleżyna. A niby wszystko miało być w szpitalnym wypisie!
Po trzynastej wyskoczyłem do przychodni pogadać z lekarzem rodzinnym. Nie robił zbyt wielkich nadziei („To początek końca”).  Jutro ma wpaść z domową wizytą i zorientować się, co możemy jeszcze zrobić.

Read Full Post »


Chcę rano wejść na swoją stronę z tekstami Żurawieckiego, a tu niespodzianka:

Portal My Opera jest już niedostępny.

Portal My Opera został zamknięty 3 marca 2014 roku. Nadal możesz znaleźć informacje o Operze na naszym blogu, forach i w sieciach społecznościowych.

Pewnie były wcześniej jakieś informacje, ogłoszenia, ale przegapiłem. I takim sposobem wyszło na to, że odwaliłem kawał niepotrzebnej roboty, po której nie pozostał nawet ślad w postaci archiwalnej kopii na dysku mojego kompa.

W ogóle mnie to nie obeszło.

Read Full Post »

Z własnym przeziębieniem z grubsza już się uporałem. Katar prawie minął, a utrzymującą się nadal niewielką gorączkę staram się przesypiać i tłumić Efferalganem. W dzień wstaję tylko kilka razy, gdy jestem potrzebny babce i na dłuższą chwilę w czasie wizyty brata.
Z mamą pogadałem przez telefon przed śniadaniem i drugi raz po obiedzie. Wczoraj w drodze na przystanek zmokła i nie czuje się teraz najlepiej. Z informacji, że chwilowo zarzuciła sprzątanie w domu wnioskuje, że „nie najlepiej” to lekko oszukańczy eufemizm. Ze swej strony uspokajam, że stan babki jest stabilny i radzimy sobie w dwójkę doskonale, więc nie musi się spieszyć z przyjazdem do miasta.
– Kuruje się mama w domu – mówię. – Jeśli będę potrzebował pomocy, to powiem. Na razie wszystko jest dobrze.
A nie podoba mi się opuchlizna w okolicach babcinej kostki. Wczoraj w szpitalu nic na ten temat nie mówili, ale może zwyczajnie nie zwrócili uwagi na ten kawałek nogi?
Że też nasz lekarz rodzinny akurat teraz musiał wybyć na urlop!

Read Full Post »

O dwunastej kontrolna wizyta w szpitalnej poradni ortopedycznej i zmiana opatrunku. Rana goi się dobrze, opuchlizna z nogi powoli schodzi. Jeśli nic się nie zmieni, za jedenaście dni będzie można zdjąć szwy. Niestety babka jest bardzo słabiutka. Dziś nawet nie próbuje siadać i przesypia większość dnia.
Po południu mama wróciła na wieś, ogarnąć trochę chatę po pięciodniowym gospodarowaniu ojca. Przynajmniej do środy muszę sobie radzić sam.

Read Full Post »

Older Posts »