Feeds:
Wpisy
Komentarze

Archive for Październik 2013


Nawet myślałem o kupnie jakichś słodyczy, ale koniec końców zupełnie wyleciało mi to z głowy. Dlatego, gdy o dziewiętnastej zastukali pierwsi halloweenowi kolędnicy (trójka nieletnich w wieku przedszkolnym) mogłem im wręczyć tylko tabliczkę czekoladę, którą babka dostała w poniedziałek od koleżanki. Następni (spora gromada nastolatków) łupy mieli jeszcze skromniejsze – musiała im wystarczyć paczka wafelków (puszka piwa pewnie byłaby bardziej na miejscu).
A na tarasie kamienicy na przeciwko w tym roku wyłożyli aż dziewięć dyń.

Aktualizacja 2015.10.27
Zmiana odsyłacza do klipu wideo; nagranie koncertowe zamiast płytowego
Daniel Kahn, Psoy Korolenko, Oy Division – Rakhmones afn Tayvl / Sympathy for Whom?

Read Full Post »

Zaczęło się od listu (I) Nadal problemy z porannym wstawaniem. Dziś do wygrzebania się spod koca mobilizuje mnie wizyta pani Ani. A odpuściłem już sobie ścielenie łóżka i miałem nawet zrezygnować ze śniadania.

Wkurzają mnie goście pakujący się w buciorach na dywan. Ja przed wejściu do pokoju ściągam nawet kapcie.

Po dziesiątej szybkie zakupy w piekarniczym. I wynoszę worki ze śmieciami. Ciekawe, kiedy się wreszcie skończy ten syf przy kontenerach, który zapanował z nastaniem segregacji odpadów.

Przynoszę drożdżowe rogaliki z marmoladą. Pani Ania nie chce herbaty, nalewam więc i jej i babce po pół kieliszka domowego, gronowego wina. Słodkie, słabe, nie powinno nikomu zaszkodzić. Sam też bym wypił, ale w butelce zbyt mało już zostało.
Pani Ania narzeka na marne zdrowie. Babka po raz n-ty opowiada o tym samym. Siedzę przy komputerze, odwrócony plecami do towarzystwa i staram się nie słuchać rozmowy.

Po południu babka ucina sobie drzemkę, ja czytam przez chwilę kolejny kryminał z Daisy Dalrymple. Tym razem jestem nastawiony do tomiku dość sceptycznie. Anonimowe listy zatruwające sielskie życie wiejskiej społeczności za bardzo mi się kojarzą z pomysłem wykorzystanym przez Agathę Christie.
Obiad podaję dopiero po piętnastej – gulasz, ziemniaki, buraczki z papryką. Babka marudziła bym upiekł babkę ziemniaczaną („Obiorę ziemniaki, a ty tylko zetrzyj”), ale nie miałem najmniejszej chęci ani tego robić, ani jeść.
Wieczór jest senny i poza odcinkiem „Castle’a” niewart najmniejszej uwagi.

Read Full Post »

Wtorek

„Arrow” w podwójnej dawce (1×05, 1×06).

Read Full Post »

Poniedziałek

„The Walking Dead” 4×03.

Read Full Post »

Niedziela

„American Horror Story: Sabat”. Drugi odcinek.

Read Full Post »

Sobota

Senny dzień. Babka śpi od posiłku do posiłku, ja snuję się bezsensownie po sieci, choć też najchętniej bym zaległ w łóżku.
Na obiad zupa – coś pośredniego między krupnikiem (zużyłem resztki dwóch różnych kaszy) a ziemniaczanką, bez mięsa, więc cieniutka, ale za to aż za gęsta. I w ilości dla sześciu osób, więc będziemy się z nią męczyć przez trzy dni.

Read Full Post »

Piątek

Po obiedzie blisko godzina sprzątania na cmentarzu. Na rosnącym przy grobie dziadka dębie jest nadal sporo liści, więc przed świętami będę musiał tam zajrzeć przynajmniej jeszcze raz.

Read Full Post »

Older Posts »